Informacje

  • Część rannych harcerzy opuści szpitale w poniedziałek

    13-08-2017 17:48

    W szpitalach wciąż przebywa osiem osób

    Trwa sprzątanie na miejscu obozu harcerskiego w Suszku

    Foto: TVN24; Film: TVN24

    Dwie dziewczynki zginęły w wyniku nawałnicy, która przetoczyła się przez Suszek podczas obozu harcerskiego. Ośmioro dzieci jest pod obserwacją. Część z nich jest w na tyle dobrym stanie, że w poniedziałek przestanie być hospitalizowana.

    Oficer prasowa chojnickiej policji Magdalena Rolbiecka poinformowała, że zmarłe dziewczyny miały 13 i 14 lat. Zmarły w wyniku obrażeń doznanych w efekcie nawałnicy: przynajmniej jedną z nich przygniotło drzewo, które upadło na namiot. W szpitalu jeszcze do niedzielnego popołudnia przebywało 14 osób. Pod wieczór liczba ta zmalała do ośmiu.

    Stan stabilny

    O aktualnej sytuacji związanej z opieką medyczną nad poszkodowanymi harcerzami poinformował w niedzielę pod wieczór Marek Furtak, który w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku koordynuje sprawy związane z ratownictwem medycznym. Furtak powiedział, że stan zdrowia ośmiu hospitalizowanych harcerzy jest "stabilny, niestwarzający jakichkolwiek zagrożeń". Dwie osoby pozostają w szpitalu w Chojnicach. - Rokowania wskazują, że jutro prawdopodobnie zostaną one wypisane - dodał.

    W szpitalu w Bydgoszczy hospitalizowane są cztery osoby. - Prawdopodobnie wszystkie, lub trzy z nich, zostaną w poniedziałek wypisane - wyjaśnił Furtak.

    Dodał, że z pewnością dłużej potrwa pobyt w szpitalach dwójki nastoletnich harcerzy, którzy doznali poważniejszych obrażeń. W jednym przypadku doszło m.in. do urazu kręgosłupa, w drugim - m.in. do złamania kości podudzia. Obie te osoby zostały w niedzielę przeniesione z placówek, w których były dotychczas, do szpitali specjalistycznych: na ortopedię w Słupsku oraz na oddział neurochirurgiczny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

    Uczestników obozu, którzy nie wymagali pomocy medycznej, ewakuowano do szkoły podstawowej w miejscowości Nowa Cerkiew. Rodzice oraz służby zapewnione przez wojewodę łódzkiego zapewnili transport do Łodzi, gdzie pojechała już część dzieci.

    Podczas nawałnicy dzieci chroniły się pod konarami, a nawet w pobliskim jeziorze, by nie ugodziły ich spadające konary. Dopiero o 1 w nocy dzieci zostały zabrane na polanę, gdzie czekały do 7 rano, gdy po kilku godzinach straży i ratownikom udało się przedostać.

    Porządki na miejscu obozu

    W niedzielę zaczęła się akcja porządkowania zniszczonego przez nawałnicę terenu obozu w Suszku. Na miejscu pracuje ok. 60 osób – poinformował w niedzielę rzecznik łódzkiego okręgu ZHR Grzegorz Bielawski.

    W rozmowie przyznał, że pierwsze, wstępne prace rozpoczęły się już w sobotę, z chwilą jak harcerze uzyskali zgodę na wejście na teren obozu. Jednak główna akcja odbywa się w niedzielę.

    - Przyjechali tam nasi instruktorzy, harcerze, przyjaciele. Porządkują, zbierają cały sprzęt, rzeczy uczestników. Wszystko będzie pakowane i przywiezione do Łodzi. Zabierają nawet to, co jest zniszczone. Będziemy starali się, aby jak najwięcej rzeczy uratować - powiedział.

    Część dobytku jest segregowana na miejscu, ale większość będzie segregowana w Łodzi. Jak mówił, harcerze ratują m.in. namioty, sprzęt kuchenny, młotki, saperki i piły do cięcia drewna. Później zapadnie decyzja, czy te rzeczy, przedmioty nadają się jeszcze do użytkowania.

    Bielawski poinformował, że na miejscu pracuje ok. 60 osób. Zwrócił uwagę, że nadal zgłaszają się chętni do pomocy - jedni oferują sprzęt, który może się przydać przy porządkowaniu terenu, inni chcą pomóc bezpośrednio.

    Nie potrafił powiedzieć, ile czasu może zająć ta akcja.

    - Będziemy sprzątać, zbierać dopóki to wszystko nie zostanie zrobione - dodał.

    W Łodzi skontrolowano obozy

    - Łódzka straż pożarna przeprowadziła inspekcje obozów harcerskich i młodzieżowych w regionie łódzkim – poinformowała w niedzielę rzeczniczka wojewody łódzkiego Dagmara Zalewska.

    Dodała, że kontrole zostały przeprowadzone na terenie czterech powiatów: piotrkowskim, wieluńskim, pajęczańskim i opoczyńskim, czyli w tych miejscach, gdzie były zgłoszone obozowiska harcerzy. Według łódzkiego kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego, przeprowadzone kontrole, jak do tej pory, nie wykazały zagrożeń.

    Trudny powrót do domu

    Do Łodzi powróciła w sobotę późnym wieczorem grupa harcerzy przebywających na obozie w Suszku, która nie przebywała w szpitalu. Na harcerzy czekali rodzice i koledzy, bardzo zaniepokojeni tym, co się stało.

    Wśród oczekujących był dziadek czternastoletniego Kuby. W rozmowie z mediami przyznał, że informacja o tym, co się stało na obozie była dla niego szokiem. Dopiero, gdy włączył rano telewizor, dowiedział się o tragedii, która wydarzyła się w miejscowości, gdzie na obozie przebywał jego wnuczek. Przyznał, że początkowo nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Dopiero jak poinformowano, że zginęły dzieci, to sprawa zaczęła być poważna, jak sam stwierdził.

    Wyjaśnił, że nie można było się bezpośrednio skontaktować z wnuczkiem, bo jeszcze przed wyjazdem było polecenie organizatorów obozu, aby nie brać telefonów komórkowych. Kontakt był tylko z drużynowym.

    - To właśnie on zadzwonił do córki i powiedział, że z Kubą jest wszystko ok, że chłopak ma tylko lekkie zadrapania - wyjaśnił.

    Na przyjazd swoich koleżanek i kolegów czekała też jedna z łódzkich harcerek. Jak powiedziała, wiadomość o tym, co się dzieje na obozie, otrzymała w środku nocy. Przyznała, że była to dla niej wielka trauma i niedowierzanie.

    - Nikt nie spodziewał się, że jakakolwiek burza, która przechodzi przez obóz, skończy się tak tragicznie - mówiła.

    Sama jeździ na obozy od ponad 10 lat. Przeżyła wiele burz, ale tak dramatycznej sytuacji nie było nigdy. Nie znała osobiście harcerek, które zginęły, ale - jak zaznaczyła - w harcerstwie wszyscy są siostrami i braćmi, i dlatego są one bliskie jej sercu.

    Deklaracje po tragedii

    W sobotę późnym wieczorem z dziennikarzami spotkał się wojewoda łódzki Zbigniew Rau, który był na miejscu zdarzenia. Jak poinformował, w czterech szpitalach pozostało jeszcze 12 dzieci.

    - Większość harcerzy wróciła w ciągu dnia z rodzicami. Ostatnia grupa – ponad 20 osób – przyjechała autokarem – wyjaśnił. Dodał, że w podróży towarzyszyły im panie psycholożki.

    Podziękował służbom wojewody pomorskiego, także samorządom w powiecie chojnickim za opiekę nad harcerzami.

    Obecny na spotkaniu z mediami łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski powiedział, że od niedzieli pracownicy kuratorium będą kontaktować się z dyrektorami i wychowawcami tych szkół, w których uczyli się uczestnicy obozu, a rodzicom, uczniom, zostanie udzielona niezbędna pomoc.

    Poinformował również, że w niedzielę strażacy skontrolują siedem obozów znajdujących się na terenie województwa łódzkiego.

    - Z tego, co wiem wszyscy, ich uczestnicy są bezpieczni – dodał.

    Ogromne straty. "Nie było świata widać"

    Straty materialne ponieśli też mieszkańcy okolicznych wsi. Niektóre gospodarstwa mogą nie podźwignąć się po tej nawałnicy.

    - Stodoła jest zrównana, 80 ton wymłóconego w tym roku zboża jest mokre, bydło ucierpiało: mamy 45 sztuk bydła i 200 świń, ratowaliśmy je w nocy nie mamy dla nich paszy - powiedziała mieszkanka pobliskiej wsi Sterny. - Nie ma żadnej pomocy, od nikogo. Do nikogo nie można się dodzwonić, do żadnej straży pożarnej też się nie da, nie ma plandek. Dom jest zalany, całe gospodarstwo jest zrujnowane - dodaje.

    - Nie było świata widać. Było raz czarno, raz biało, w okna zaczęło walić - relacjonuje mieszkanka Stern.

    INFOLINIA DLA RODZIN POSZKODOWANYCH: (42) 664 10 53

    Grupa pochodziła z Łodzi

    Jak poinformował po południu w sobotę Michał Bogusiak z biura prasowego wojewody łódzkiego, na obozie harcerzy z łodzkiego okręgu ZHR było łącznie 155 osób: 139 dzieci, 16 osób z kadry obozu, w tym siedmiu dorosłych wychowawców.

    Był to trzytygodniowy obóz. Dzieci miały przebywać na nim do 16 sierpnia.

    Jak mówiła matka jednej z uczestniczek, która kilka dni temu odwiedziła córkę, obóz był usytuowany w leśnej głuszy, do której nawet przed nawałnicą trudno było dojechać. Były ustawione namioty, a harcerze sami wybudowali ich wyposażanie. Rozmówczyni dodała, że jej córka jest bezpieczna, została ewakuowana z obozu.

    Rzecznik łódzkiego okręgu ZHR Grzegorz Bielawski poinformował, że harcerze, którzy w nawałnicy nie zostali ranni, zostaną jeszcze w sobotę przewiezieni do Łodzi, i tak właśnie się stało. Miasto zapewnia, że jest gotowe udzielić ZHR wszelkiej niezbędnej pomocy, np. udostępnić busy do przewiezienia dzieci czy psychologów.

    Po zdarzeniach w Suszku szef Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej Grzegorz Nowik zarządził miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach ZHR. Stawiamy sobie pytanie – czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć - napisał.

    Miesięczna żałoba

    Po zdarzeniach w Suszku szef Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej Grzegorz Nowik zarządził miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach ZHR.  Rodzinom i najbliższym zmarłych druhen złożył kondolencje.

    Prokurator na miejscu

    Przewodniczący Okręgu Łódzkiego ZHR Adam Kralisz powiedział, że przyjechał na miejsce zdarzenia w sobotę nad ranem, jak tylko dostał informację o tym, co stało się w Suszku.

    - Wczoraj o godzinie 22.50 przeszła nagła nawałnica, bardzo duży wiatr, burza, która praktycznie od razu z miejsca zaczęła wyrywać drzewa (...); tutaj nie ma połowy lasu generalnie, te drzewa zaczęły się przewracać na namioty, została zarządzona szybka ewakuacja, ona była w bardzo trudnych warunkach, bo odbywała się pomiędzy spadającymi drzewami - opisywał piątkowe wydarzenia Kralisz. - Teren lasu jest tak bardzo wielki i zniszczony, że tutaj w ogóle jakiekolwiek służby, w tym my, nie mogliśmy w ogóle dotrzeć; do tej pory w zasadzie tylko od jednej strony samochodami terenowymi jest wjazd - dodał, zaznaczając, że skala zniszczeń to kilkadziesiąt hektarów.

    - Musieliśmy przedzierać się przez około między trzy a sześć kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać - opisywał. - Służby dopiero dotarły nad ranem, około godziny 4, najpierw przez jezioro jakimiś łódkami, a potem dopiero samochodami terenowymi i potem uczestników tutaj zwozili tymi samochodami do punktu zbiorczego - mówił. Dodał, że pierwsza na miejsca dotarła straż pożarna, potem policja.

    Dopytywany o to, w jaki sposób będzie rozwijać się akcja, Kralisz powiedział, że ciężko mu to ocenić.

    - Prokurator chodzi po lesie, my nie możemy tam w tej chwili wchodzić - powiedział, dodając, że cały dobytek obozowiczów został na miejscu. - Mamy nadzieję, że też będziemy mogli to zabezpieczyć i przy pomocy służb też wydostać i oddać właścicielom - powiedział.

    Po nocnych nawałnicach więcej ofiar

    Jeden z mieszkańców, który próbował wrócić do domu, tak zapamiętał tę noc:

    - Zjechałem z trasy, schowałem się za domami i widziałem, jak się to zaczyna dziać. Mnie to nie dotknęło, bo nie puściłem się na trasę, i całe szczęście - stwierdził. - Próbowałem pojechać, ale nie dałem rady. Już tu droga była całkowicie zablokowana, drzewa powalone, nie było możliwości kontynuowania jazdy. Utknęliśmy tu, byliśmy od 22 do teraz - dodał.

    Nasi reporterzy porozmawiali też z jedną z mieszkanek, która nie ukrywała przerażenia tym, co wydarzyło się w nocy:

    - O 21 zaczęła się straszliwa burza, nawałnica. Siedzieliśmy w środku, nie było możliwości sprawdzić, co się dzieje na zewnątrz. Jak przestało padać i przyszli do nas strażacy, zdaliśmy sobie sprawę z tragedii i koszmaru, który tu się wydarzył - relacjonuje.

    Obóz harcerski w Suszku został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa w nocy z piątku na sobotę w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, jakie przeszły nad Pomorzem. Śmierć poniosły też dwie inne osoby - kobieta, która zginęła w Konarzynach (powiat chojnicki) w efekcie uszkodzenia budynku przez powalone silnym wiatrem drzewo oraz nocujący w namiocie w miejscowości Swornegacie (również powiat chojnicki) mężczyzna, którego zabiło padające drzewo.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • do "ktoś"
    Głupotą jest pisanie takich komentarzy. Po tym co się stało każdy głupi (czyli też ty) może sobie napisać że "burze można było przewidzieć". Ale jakoś nie zauważyłeś że to nie była zwyczajna burza tylko trąba powietrzna. A tego gdzie i kiedy dokładnie zdaży się takie zjawisko, nie przewidzą nawet najlepsi meteorolodzy. Poza tym w wyniku wichury zginęło łącznie 6 osób - pozostałe 4 nie były w środku lasu, ale jakoś ich to nie uratowało. Umiesz wyjasnić dlaczego zginęły choć nie były w lesie?! Ciekawe co ty byś zrobił w takiej sytuacji? Nic byś nie zrobił, bo jedyne co potrafisz to siedzieć w fotelu przed telewizorem, żreć czipsy a potem pisać w necie durne komentarze.
    ~fiu fiu /2017-08-16 00:03
  • obóz
    Co za głupota,żeby rozbijać obóz w samym środku lasu,w takim miejsc,że normalnie trudno tam się dostać. To nie jest miejsce na taką ilość osób,a trzeba brać pod uwagę różne sytuacje ewakuacyjne. Poza tym widząc jaka jest upalna pogoda burze były do przewidzenia. Wtedy nie rozbija się namiotów pod drzewami.Nawet po zwykłych upałach już ciężko przeżyć burze w górach pod namiotem,a co dopiero w samym środku tak ogromnego lasu. Ci ludzie nie myśleli po prostu. W dodatku bez komórek taka ilość uczestników...a jakby wszyscy opiekunowie zginęli?To te dzieci nawet by nie mogły dać nikomu znać. Głupota i tyle. Wiadomo,że upały niosą za sobą gwałtowne burze. Wtedy się zmienia plan,a nie siedzi w tym samym miejscu.
    ~ktos /2017-08-15 01:01
  • Coś czuję, że się naturze dostanie po 4 literach
    Coś czuję, że się naturze dostanie po 4 literach... Skoro zabiera się za to już nasza prokuratura to nie na żarty. Niech sobie natura nie pozwala, niech nie myśli, że od tak może jakieś chucpy w polskich lasach odstawiać. Myślę, że tak z 5 lat dostanie i zakaz na kolejne wybryki, chyba że gdzieś na San Eskobar to co innego.
    ~brawo Wy /2017-08-13 17:50
  • Drzewa
    Teraz ekolodzy powinni się przykuć i bronić drzew. Widzą do czego zdolne są drzewa
    ~Drzewo /2017-08-13 16:25
  • a gdzie bliski schron tymczasowy?
    Każdy mówi o drogach ewakuacji i ratownictwie, a Harcerze to wstęp do samoobrony – czyli GDZIE jest w obozie transzeja: ZŁAMANY OKOP 2M GŁĘBOKOŚCI (LUB Zagłębiony SCHRON -ZIEMIANKA dla tymczasowej ewakuacji SZYBKIEJ?? jak widać konieczny dla takich obozów harcerskich !!
    ~gnomek /2017-08-13 12:06
  • re:
    nic nie zawiodło, przed żywiołem nie ma ratunku
    precz z unią i tuskiem /2017-08-13 11:21
  • Co za durne zakazy z tymi komórkami
    Co za debil to wymyślał? Zabrać małe dzieciaki do głębokiego lasu i zakazać im posiadania komórek!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ale żeby już sprawdzać prognozy pogody,o których trąbiły od poprzedniego dnia wszystkie media, to jakoś zabrakło rozumu.
    ~Ewa /2017-08-13 10:28
  • Straszna tragedia...
    Moim zdaniem to jest okropna tragedia. Przykre to dla mnie tym bardziej, że mam w rodzinie i to dość bliskiej dwie harcerki. Córki kuzynki. Muszę nawet powiedzieć, że jakoś wspólnie przeżyliśmy śmierć mojego wujka i jej dziadka. I powiem szczerze, że jak tylko usłyszałem o tym dramacie, to od razu pomyślałem, żeby tylko Agnieszki nie było tam wśród tych pechowców. Jak się okazuje, jest na obozie, ale innym, na Mazurach. Ale wyobrażam sobie to, jak mogło to tam wyglądać. No i co czuli ci, co znaleźli te dwie martwe nastolatki. To będzie jedna z najczarniejszych kart w historii polskiego harcerstwa. I pomyśleć, że dziewuszki mogły się znajdować wśród szczęśliwców, co się spotkali w zeszłym roku z papieżem. Po prostu bardzo przykre, okrutne doświadczenie. Oby takich już nie było...
    ~Bioseg /2017-08-12 21:17
  • A gdzie Wojska Obrony Terytorialnej Macierewicza
    Przecież jedno z zadań to "ochrona ludności przed skutkami klęsk żywiołowych, likwidacja ich skutków, ochrona mienia, akcje poszukiwawcze oraz ratowanie lub ochrona zdrowia i życia ludzkiego, a także udział w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego." Był weekend WOT w koszarach, sprzęt w zasięgu ręki i co? Panie Macierewicz
    ~Aga /2017-08-12 20:14
  • Strażacy jak zawsze na medal !
    Panowie Strażacy. Wyrazy uznania. Jesteście, jak zawsze na medal. Złoty ! Zawsze jestem pełna uznania dla Was i tego co robicie. Kocham Was Panowie :)
    rudakitka /2017-08-12 19:57
  • Zawiódł system powiadamiania
    Kolejny raz okazało się, że zawiodło tzw. wczesne ostrzeganie ludności o potencjalnym zagrożeniu. Żywioł, zanim dotarł na Pomorze, już od paru godzin siał zniszczenie, najpierw na Dolnym Śląsku, a następnie w Wielkopolsce i Kujawach, gdzie wyrządził stosunkowo największe straty, a mimo to dla postronnego obserwatora może wyglądać na to, że na Pomorzu był całkowitym zaskoczeniem. Warto by się zastanowić, czy stworzenie takich lokalnych systemów monitorowania i ostrzegania przed zagrożeniami nie powinno być jednym z najważniejszych elementów rządowej strategii adaptacji dla obszarów wrażliwych na zmiany klimatu. Największe polskie miasta już zabrały się za opracowywanie odpowiednich planów adaptacji do zmian klimatycznych. Być może takie strategie przydałyby się nie tylko dla obszarów miejskich, ale również dla tzw. Polski powiatowo-gminnej.
    ~pit /2017-08-12 19:24
  • Gdzie armia, policja i strażacy ??????
    Rozumiem, że w tym czasie 2 tyś. policjantów i strażaków, zamiast pomagać z taką chęcią, było zajęte demontażem barierek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
    ~szassssss /2017-08-12 18:26
  • Kondolencje
    Współczuje rodzinom ofiar.
    marcinponiewierski /2017-08-12 18:04
  • System (nie)powiadamiania
    Zawiódł system powiadamiania i ewakuacji. Była wiedza o zagrożeniu a mimo to zabrakło przełożenia na działanie ratujące życie. Praca meteorologów poszła na marne. Służby kryzysowe powinny działać bardziej przed a nie po fakcie.
    ~Rozczarowany obywatel /2017-08-12 16:26
  • Wina Tuska
    Niech policja wyjaśnia, Tusk w tym musiał maczać palce.
    szaszapek /2017-08-12 16:09
  • Gdzie nasza armia ????????
    Ponad sześć godzin zajęło naszym chłopcom ze straży pożarnej dotarcie na miejsce. Wyobrażam sobie jaki musieli przeżywać stres nie mogąc pomóc. Najwyższe wyrazy wdzięczności dla Was Strażacy. A gdzie nasza armia ? Mają sprzęt silniejszy od straży pożarnej. Transportery i czołgi mogą przedrzeć się przez zwalisko drzew. Czyżby zabrakło decyzji czy może ktoś nie miał odwagi powiadomić w nocy wiadomą osobę ?
    ~Tomek /2017-08-12 15:23
  • Coś dla szyszko
    Harwestery chętnie tam zatrudnią, panie Szyszko, gdzie pan jest?
    michel40 /2017-08-12 14:53
  • RSO = IMiGW = RCB, prywatnie wiem lepiej niż oni
    Nie pierwszy raz jest tak że są prognozy (o ich skuteczności to mówić nie ma co bo żadna TV tego nie powie co można się dowiedzieć w wyniku analiz modeli numerycznych) ale nikt z tym nic nie robi poza grupką pasjonatów i hobbystów np. Polscy Łowcy Burz. Kilka lat temu IMiGW nie wydawał ostrzeżeń lub robił to za późno (o niebezpieczeństwie w regionie czy województwie wiedziałem dzień wcześniej), teraz ostrzegają aż za dobrze i człowiek już się przyzwyczaja do tego że na mapce jak jest żółto - "to takie coś tam słabe będzie". Zadaje pytanie: system RSO jest (miał być od lipca 2015) w stanie wyslac SMS z komunikatem na każdy telefon znajdujący się w zasięgu stacji bazowej BTS, nawet na starą nokię i to bez rzadnej rejestracji czy aplikacji, dlaczego tego nie zrobiono? Nie sądzę by kierownictwo obozu nie miało komórki - jak nie miało to jest skrajnie nieodpowiedzialne, a i okolizni mieszkańcy zostali by ostrzeżeni. Oczywiście od zniszczeń by nie uchoniło, ale życie i zdrowie już tak.
    ~Marek /2017-08-12 14:45
  • 30 opiekunów
    Na opozie bylo 30 opiekunów i zaden z nich nie oglada telewizji ??
    Nie wiedzieli ze prze Polske od kilku dni a nawet tygodni przetacza sie seria burz, blyskawic i gradobicia ? Nie mozna bylo przewidziec ze to sie moze wydarzyc ?
    Wspolczuje rodzicom i szczere kondolencje ale ja bym mojego dziecka (zwlastcta corki) nie puscil .. .. ..
    Taximan /2017-08-12 12:12
  • hrcrz
    Co tu wyjaśniać, przypadek, żywioł, nikt tu nie zawinił. Harcerze od zawsze obozują w lasach.
    Tragedia.
    ~kola /2017-08-12 11:43
  • zaciekawiona
    Skoro wszędzie trąbili o nawałnicach które mają przejśc przez Poslke dlaczego tych harcerzy nie przeniesiono do pobliskiej szkoły na tę noc? Ich opiekunowie to nie odpowiedzialni ludzie....
    ~sialala /2017-08-12 11:06
  • Kilka słów
    Współczuję rodzicom tych dzieci. Straszna tragedia. Niestety z takim żywiołem trudno sobie poradzić. W lesie może zabić człowieka złamane drzewo a w mieście spadająca dachówka, jak to było kilka lat temu w Krakowie.
    ~piotr /2017-08-12 11:01
  • Do wszystkich dotknietych katastrofa
    sle wyrazy wspolczucia.
    qolfa /2017-08-12 10:16

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

"Jest pełnia lata, a za nami jedne z najchłodniejszych nocy w tym okresie. Tempe...

Tomasz Wasilewski

alt

Na kilka dni gorące powietrze zostało wyparte z Polski przez chłodniejsze, które...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest pod wpływem wyżu znad Estonii....