Informacje
  • ABC bezpieczeństwa w górach

    07-01-2019 10:45 Jak szukać zasypanych osób po zejściu lawiny
    Trudne warunki w górach TVN24

    W Centrum Lawinowym PZU na Kalatówkach można przeżyć symulację zejścia lawiny i akcji ratowniczej. Z wykorzystaniem zestawu lawinowego składającego się z detektora, sondy i łopatki szuka się zaginionych.

    Żeby wziąć udział w symulacji zejścia lawiny i akcji ratowniczej w Centrum Lawinowym PZU na Kalatówkach, należy mieć ze sobą tak zwane lawinowe ABC - detektor, sondę i łopatkę - które udostępnia Centrum.

    Zestaw treningowy składa się z konsoli sterującej oraz zakopanych pod śniegiem nadajników - "ofiar".  Na konsoli sterującej wybiera się liczbę "ofiar" i wtedy wyświetla się czas, w jakim powinniśmy je zlokalizować i wydobyć.

    Odpowiedni sprzęt

    - Detektor jest to urządzenie nadawczo-odbiorcze. Idąc w teren, w którym mogą być lawiny, każdy z uczestników takie urządzenie musi mieć ze sobą, uruchomione na nadawanie - mówi ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Tomasz Wojciechowski. Dodał, że wcześniej detektory powinny być grupowo sprawdzone, czy działają. Specjalne punkty kontrolne znajdują się również przy wejściach na niektóre tatrzańskie szlaki.

    Poszukiwanie detektorem, potem sondowanie

    Kiedy zejdzie lawina, należy przełączyć detektor na funkcję "search" i rozpocząć poszukiwanie.

    - Detektor cały czas nadaje. Jeżeli schodzi lawina, ci, którzy zostali na powierzchni, biorą swoje detektory i przełączają na tryb "poszukiwanie" - tłumaczy ratownik. Gdy namierzy się detektorem zasypanego, należy przystąpić do sondowania. - Sonda to taka składana tyczka - wyjaśnił Wojciechowski.

    Sondowanie polega na chodzeniu po lawinisku i wtykaniu sondy pod kątem prostym do podłoża. Pomiędzy nakłuciami należy zachować odległość około 25 centymetrów. Po natrafieniu sondą na zasypanego trzeba zostawić ją w tym miejscu, co ułatwi precyzyjną lokalizację zasypanego i odkopanie go.

    Doświadczenie w górach

    Jednak symulacje lawinowe i kurs nie zastąpią nabytego doświadczenia.

    - Nie wystarczy kurs, potrzeba dziesiątek wycieczek w góry pod okiem doświadczonych kolegów po to, żeby wiedzieć, jak unikać lawin, a nie żeby na nich ćwiczyć - podkreśla ratownik TOPR. - Lepiej zapobiegać, potrzebne jest duże doświadczenie. Jeżeli go nie mamy, to chociaż byśmy dysponowali najlepszym sprzętem, nie uchroni nas to przed lawiną - dodał ratownik.

    Posłuchaj całej rozmowy z ratownikiem TOPR Tomaszem Wojciechowskim:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Październikowe lato ma się świetnie i może utrzymać się jeszcze przez tydzień....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju niżu Rocco znad południowej Szwecji, tylko na północy kraj...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...