Informacje
  • Ewakuacja 30 tysięcy osób. Kenneth niesie ogromne niebezpieczeństwo

    25-04-2019 21:00 Żywioł przybrał na sile

    Cyklon Kenneth niesie porywisty wiatr oraz ulewny deszcz, który może powodować powodzie błyskawiczne. W Mozambiku ewakuowano 30 tysięcy mieszkańców. Wcześniej żywioł uderzył w Komory, tam zmarły trzy osoby.

    Choć żywioł jeszcze nie uderzył w najbardziej wysuniętą na północ prowincję kraju Cabo Delgado, u wybrzeży Mozambiku już pada ulewny deszcz. Centrum cyklonu Kenneth ma dotrzeć do lądu jeszcze w czwartek.

    - Ewakuowaliśmy już 30 tysięcy ludzi z regionów zagrożonych cyklonem. Przymusowa ewakuacja będzie trwać dotąd, aż wszyscy znajdą się w bezpiecznym miejscu - powiedział Paulo Thomas, rzecznik Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (INGC). Dodał, że INGC ma zgromadzone zapasy dla 140 tysięcy ludzi na 15 dni.

    Nawet 200 kilometrów na godzinę

    Przed wejściem w głąb lądu cyklon przybrał na sile. Obecnie jest odpowiednikiem huraganu czwartej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona.

    Zgodnie z informacjami Narodowego Instytutu Meteorologii Mozambiku (INAM), prędkość wiatru towarzysząca cyklonowi osiąga 180 kilometrów na godzinę, a porywy mogą osiągać nawet 200 km/h.

    Nawet tysiąc litrów wody w cztery dni

    Narodowe linie lotnicze Mozambiku zawiesiły loty pomiędzy stolicą kraju Maputo a wyspą Pemba. Fale mogą osiągać od siedmiu do dziewięciu metrów, a w niektórych miejscach poziom wody może podnieść się o trzy metry. Ulewny deszcz może nękać mieszkańców kraju do poniedziałkowego wieczora, co niesie bardzo wysokie ryzyko wystąpienia powodzi błyskawicznych.

    - Jak wynika z prognozy pogody, w ciągu kolejnych czterech dni w północno-wschodniej części kraju może spaść od 500 do 1000 litrów wody na metr kwadratowy - poinformował Tawana.

    Władze Mozambiku poinformowały w środę, że z powodu ulew z brzegów może wystąpić pięć rzek. To stwarza zagrożenie powodziami dla prawie 680 tysięcy mieszkańców.

    Zalał Komory

    Cyklon Kenneth w nocy ze środy na czwartek uderzył w wyspiarskie państwo Komory, zabijając trzy osoby. Silny wiatr, osiągający w porywach do 145 kilometrów na godzinę, spowodował przerwy w dostawie prądu w północnej części wyspy Grande Comore, w stolicy kraju - Moroni oraz na wyspie Anjouan. Wiatr łamał drzewa i zrywał dachy.

    Władze wyspy doradzają mieszkańcom, by nie wychodzili na zewnątrz oraz uważali na pozrywane linie energetyczne.

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Październikowe lato ma się świetnie i może utrzymać się jeszcze przez tydzień....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju niżu Rocco znad południowej Szwecji, tylko na północy kraj...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...