Arleta Unton-Pyziołek
  • Co pokazało nam to lato?
    "Koniec świata, jaki znamy"

    07-09-2018 17:02 Blog synoptyk tvnmeteo.pl Arlety Unton-Pyziołek

    Koniec świata jaki znamy

    Shutterstock

    "Procesy naturalne na lądzie, w wodzie i w powietrzu decydują o życiu na Ziemi. Wprawdzie w ostatnich dziesięcioleciach ludzie oddalili się od wciąż "nieobliczalnej" Natury, ale nie sposób od niej uciec" - pisze synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek.

    Latem tego roku coś zmieniło się w naszym świecie. Od lat mówi się o zmianach klimatu, o trudnej pogodzie w przyszłości, o skutkach bezmyślnego niszczenia środowiska. Te wizje "końca świata" były gdzieś obok nas, ale w tym roku brutalnie wkroczyły do naszej rzeczywistości. Upał zniszczył wiele łanów zboża w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku, Ziemi Lubuskiej czy Pomorzu Zachodnim. Brak deszczu wysuszył ziemię i uprawy warzyw gruntowych. Odbije się to z pewnością na cenach chleba.

    Nie tylko Polska "płonęła"

    To nie tylko nasze polskie zmartwienie. Ucierpiało rolnictwo w całej Europie. Najgorzej było dwa-trzy tysiące kilometrów od nas, w Grecji czy Portugalii. W tym samym czasie, gdy z suszy pękała ziemia uprawna w Polsce, na riwierze greckiej - dokąd zresztą wielu z nas wyjeżdża na wakacje - paliło się tak strasznie, że nie poradziłyby sobie nawet najlepiej zorganizowane służby ratownicze w Europie. Przeprowadzone tam śledztwo wykazało, że z jednej strony do tragicznych pożarów doprowadziły punktowe podpalenia, o które oskarżani są deweloperzy a z drugiej - rozlaniu się pożaru pomogła susza w bardzo zmienionym przez człowieka krajobrazie, wręcz zdewastowanym i zabudowanym w sposób nieprzemyślany.

    Klimat śródziemnomorski nad Bałtykiem i kleszcze

    Upały, susza rolnicza, pożary i ginący w nich całymi grupami ludzie, tysiące hektarów płonących lasów w Ameryce, spalone wsie w Portugalii, rozgrzane gorącem miasta Azji, żar lejący się z nieba na Półwyspie Skandynawskim i duchota nie do wytrzymania to obrazy i informacje, które docierały do nas tego lata. Było to lato w wielu miejscach półkuli północnej najcieplejsze w historii badań meteorologicznych.

    Do tej pory ocieplanie się klimatu było widoczne w naszych europejskich szerokościach geograficznych we wzroście temperatury grudnia, stycznia i lutego. W przeszłość odeszły mroźne zimy i pejzaże z obrazów Chełmońskiego, pełne chat i dworów w czapach ze śniegu. Zimy polskie są coraz cieplejsze, po angielsku deszczowe i wietrzne. Ale z miesiącami letnimi bywało różnie. Urlopy jednym upływały w słońcu, innym w strugach deszczu i chłodzie. Wyjazd nad Bałtyk był niczym gra w totolotka. Ostatnie lata jednak coraz wyraźniej stają się podobne do tych w suchym klimacie śródziemnomorskim.

    Naukowcy dowiedli, że strefy klimatyczne - wraz z roślinnością, zwierzętami, owadami, a także nieznanymi nam dotąd chorobami, wędrują powoli na północ. To proces już nie do zatrzymania. U nas widać to wyraźnie po pojawiających się już w lutym kleszczach, na które narażeni jesteśmy do przedzimia. Coś nie do pomyślenia dla naszych dziadków! Idą zmiany, do których trzeba się dostosować. Polecam program "Czarno na białym" z wtorku 4 września  pod tytułem "Zegar tyka". To treściwe rozmowy z polskimi naukowcami, doświadczonymi badaczami zatroskanymi o naszą przyszłość.

    Susza podczas lata meteorologicznego

    Mamy za sobą lato słoneczne i gorące, o jakim marzyło wielu. Meteorolodzy operują terminem "lato termiczne", czyli okres z utrzymującą się średnią dobową temperaturą powyżej 15 st. C. Najwcześniej rozpoczyna się ono w południowo-wschodniej części Polski przed 15 czerwca, a najpóźniej około 5 lipca nad morzem. W tym roku rozpoczęło się na Lubelszczyźnie już na przełomie kwietnia i maja, w centrum kraju przed 10 maja, a na Wybrzeżu pod koniec maja. Dużo wcześniej! Badaniom meteorologicznym poddawane są zwykle czerwiec, lipiec i sierpień, traktowane bez względu na pogodę jako lato meteorologiczne. W tym roku w okresie od 1 czerwca do 31 sierpnia przez większość czasu było słonecznie i nie spadła kropla deszczu.

    Najrzadziej deszczowe chmury pojawiały się na zachodzie. W Zielonej Górze odnotowano w ciągu trzech letnich miesięcy aż 65 dni bez deszczu. W centrum kraju, w Warszawie, nie padało w tym czasie przez 60 dni, a na Wybrzeżu w Gdańsku przez 57 dni. Najczęściej chmurzyło się w górach - w Zakopanem na 92 dni lata meteorologicznego odnotowano tylko 40 dni bez deszczu.

    Punktowe nawałnice nie pomogły

    Sucho jak na pustyni było w czerwcu i sierpniu. W lipcu pojawiło się więcej burz i ulewnego deszczu. Nawałnice punktowo przyniosły sporo wody, ale sytuacji nie uratowały. Jak dowiodły badania Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, warunki opadowe w lipcu kształtowały się korzystniej, sumy miesięczne opadów w wielu miejscach przekroczyły normy, co skutkowało zalaniami. Co nie wyschło, to zostało podtopione.

    Trwający od połowy kwietnia niedobór opadów atmosferycznych w połączeniu z anomalnie wysoką temperaturą spowodował suszę glebową. Deszcze, które przeszły przez Polskę w drugiej dekadzie lipca nie wpłynęły w sposób istotny na wilgotność gleby na większych głębokościach, czyli poniżej 30 cm, jedynie na chwilę poprawiły warunki w płytkiej warstwie korzeniowej  Zapanowała susza atmosferyczna, glebowa, w związku z czym Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa z Puław ogłosił suszę rolniczą.

    Największy deficyt opadów deszczu potrzebnych do wzrostu zbóż, warzyw i owoców odnotowano w województwie wielkopolskim, lubuskim, zachodniopomorskim i dolnośląskim. Lepiej było na wschodzie kraju, stąd wielka obfitość owoców. W sumie jednak w całym kraju od morza do Tatr tzw. wartość klimatycznego bilansu wodnego dla lata jest ujemna, co oznacza, że "straty wody" są już nie do odrobienia. Długie fale upałów i tygodniami ciągnące się okresy bezdeszczowe to znak dla nas.

    O wiele więcej upalnych dni

    Jeszcze w drugiej połowie XX wieku dni upalnych, a więc z temperaturą rzędu 30 stopni i więcej, liczono średnio od dwóch na Suwalszczyźnie do 10 na krańcach południowo-zachodnich kraju, czyli na Dolnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej. W tym roku upalnie było przez 24 dni we Wrocławiu i Słubicach, 22 dni w Legnicy i Poznaniu, 19 dni w Łodzi i Warszawie, 15 w Szczecinie, 14 w Rzeszowie, sześć w Suwałkach i cztery dni w Gdańsku. Gorzej było tylko w roku 2015, kiedy na Śląsku Opolskim dni upalnych odnotowano 35, na Dolnym Śląsku 30, w Warszawie 24, a w Suwałkach 12.

    Wprawdzie nie odnotowaliśmy w tym roku w Polsce żadnych absolutnych rekordów temperatury, jak to miało miejsce w 2015 roku, ale wyznacznikiem zmian są nie tylko maksima temperatury, lecz także częstość odchylania się temperatury od norm wieloletnich. Na uwagę zasługuje fakt, że w tym roku od kwietnia każdy miesiąc w Polsce był dużo cieplejszy niż zwykle. Szczególnie duże odchylenia temperatury widoczne są w zabetonowanej i rozrastającej się Warszawie. Poniższe zestawienie pokazuje, że odchylenia temperatury średniej miesięcznej od kwietnia do sierpnia wynosiły około dwóch stopni w stosunku do średniej z ostatnich 28 lat i aż około czterech stopni od średniej z ostatniego trzydziestolecia wieku XX. Dwa stopnie w średniej to wiele, a cztery to już inna strefa klimatyczna.

    Rośliny i ptaki - symbol zmian

    Utrzymujące się długo upały i niedostatek opadów odbiły się na wegetacji. Nasi zachodni sąsiedzi Niemcy, u których temperatura wzrastała do 40 stopni, zauważyli, że to lato było przede wszystkim korzystne dla roślin tropikalnych porastających prywatne posesje na południu Niemiec i ogrody botaniczne oraz palmiarnie. W Polsce roślinność zazieleniła się wcześniej, ale i wcześniej pożółkła z niedostatku wody.

    Ciekawą rzecz zauważyli ornitolodzy. Wcześniej rozpoczęły się odloty ptaków na zimowe leże. Odleciały bociany, szybciej niż zwykle gromadzą się żurawie. Ptaki odchowały młode, więc odkarmione i silne szybciej mogą zebrać się w daleką i trudną podróż.

    Panowała wymarzona pogoda na wakacje, ale był to okres trudny dla sektorów gospodarki krajowej bezpośrednio zależnych od pogody - dla rolnictwa, sadownictwa, ogrodnictwa. Nadszedł czas, by dostosować sposób uprawy ziemi do ograniczonych możliwości gleb i coraz suchszego klimatu.

    Choć temperatura podlega wahaniom, pewnym kilkuletnim, czy kilkunastoletnim i dłuższym fluktuacjom, to jednak globalny wzrost temperatury zaburzy naturalne trendy. Dziś wielu meteorologów i pasjonatów obserwujących pogodę uważa, że naturalne ochłodzenia zostaną osłabione bądź zupełnie zduszone. To jeden z "gorących tematów" na forach internetowych.  Coraz częściej natykamy się na alarmujące, a nawet sensacyjne informacje i nagłówki - "wieloletnia susza w Syrii przyczyną wojny", "Bank Światowy - Zmiany klimatyczne zmuszą do migracji 143 miliony osób", "Zmiany klimatu doprowadzą do upadku światowych mocarstw", "Ile dzieli nas od zagłady?", "Adaptacja oznacza przetrwanie".

    Jak wybuch wielkiej bomby

    W ostatnich latach zaniepokojenie wśród klimatologów wywołało odkrycie uwalniającego się do atmosfery metanu z potężnych złóż na roztapiającej się Syberii oraz z dna oceanów. Nastąpić może proces podobny do wybuchu wielkiej bomby, który wywróci wszystko na Ziemi. Jednym słowem "koniec świata". A nadchodzi koniec świata - tego który znamy, jaki znali nasi rodzice i dziadkowie.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • deszczówka
    Pracowałem u niemca ,który na dużym podwórku pod ziemią miał wielki zbiornik na deszczówkę.Woda ze wszystkich dachów budynków gospodarczych spływała do niego.Nawadniał z niego winorośla i sady.Nic nie spływało do kanalizacji.Czemu u nas tak nie ma?
    alamo905 /2018-09-07 19:50
  • zniszczyliśmy ziemię
    i koniec. człowiek jest głupi
    ~bezowo /2018-09-07 18:40
  • Kara
    Super informacje bardzo szczegółowe ale nic nie wiadomo jaka będziemy mieli zimę czy ktoś coś wie na ten temat. Tylko zatelne info.
    ~Kar /2018-09-07 18:30
  • Od lat wiadomo co się dzieje, ale w POLSCE...
    - dalej nie buduje się zbiorników retencyjnych, nawet wszystkich tych, które zaplanowano po powodzi 1997.
    - dalej nie opracowano planu budowy i nawadniania pól poprzez budowę rolniczych wież retencyjnych, jak to jest np. na Węgrzech.
    - dalej nie dofinansowuje się domowej produkcji energii fotowoltanicznej
    - dalej w sprawie lokalnej retencji nie robi się NIC.

    Kraj ludzi głupich.
    ~pooh /2018-09-07 18:23
  • Ocieplenie klimatu
    Ocieplenie klimatu, wzrost temperatur, długie okresy bez opadów, susze.
    Co tu więcej mówić.
    ~Nick /2018-09-07 17:57

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Do Polski nadal płynie ciepło z południa, ale pod koniec miesiąca czeka nas zmia...

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu następnej doby niż Thilo znad Morza Północnego przemieści się nad połudn...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...