Informacje
  • Piorun uderzył w samochód. Dwudziestolatka uratował ojciec

    20-06-2014 08:58 Dzięki ojcu z gaśnicą i szkoleniu Gwardii Narodowej 20-latek przeżył

    W USA pewien 20-latek na własnej skórze przekonał się, jak niebezpieczne są pioruny. Jeden z nich trafił prosto w jego auto. Błyskawica uderzyła w pojazd chwilę po tym, jak nastolatek wsiadł do środka i zamknął drzwi. Dzięki przytomności jego ojca, który natychmiast rzucił się z gaśnicą, by zdusić snop iskier wydobywający się z pojazdu, chłopak nie zginął w płomieniach.

    Piorun uderzył w pojazd 20-letniego Amerykanina wczesnym rankiem w czwartek 6 czerwca. Zdarzenie miałp miejsce w południowo-wschodniej części Indianapolis, największego miasta stanu Indiana. Błyskawica uderzyła w pojazd w momencie, gdy w środku od kilkunastu sekund siedział młody mężczyzna.

    Zimna krew

    Świadkowie niebezpiecznego zbiegu okoliczności opisywali, że z deski rozdzielczej wystrzelił snop iskier, od których zajęły się elementy wnętrza. W efekcie spłonęła większa część wnętrza pojazdu, a elementy plastikowe stopiły się.

    Na szczęście 20-latek nie odniósł poważnych obrażeń. Pomocne okazało się niedawno przebyte podstawowe szkolenie według reguł Gwardii Narodowej, jakie przeszedł - pozwoliło mu to szybko opuścić pojazd. Życie zawdzięcza także swojemu ojcu, który bez zastanowienia chwycił za gaśnicę i skierował jej dyszę w stronę samochodu.

    Piorunujące zniszczenia

    Niestety - samochód nie nadaje się do użytku. Młody mężczyzna utracił tym samym narzędzie pomocne w szukaniu pracy - auto ułatwiało mu dojazdy na rozmowy kwalifikacyjne w różnych częściach miasta.

    Niebezpieczne pioruny

    Narodowa Służba Meteorologiczna regularnie ostrzega obywateli Stanów Zjednoczonych, by podczas burz unikali przebywania na otwartym i płaskim terenie i nie szukali schronienia pod drzewem. Warto także wyłączyć urządzenia elektroniczne. W USA pioruny są przyczyną śmierci średnio 50-55 osób rocznie.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • Dziwne
    Kiedyś, w trakcie potężnej burzy zapakowałem samochód na pustej grobli pośród łąk i pól w dolinie rzeki. Ściana deszczu, zaraz potem grad. O dziwo nie uszkodził samochodu. Pioruny uderzały kilka, kilkanaście metrów od mnie. Jeden prawdopodobnie trafił w samochód, w którym siedziałem. Huk potworny i oślepiający błysk. Po burzy bez problemu odpaliłem i pojechałem do domu. Czy to, ze samochod był mokry miało jakieś znaczenie.
    ~bubek /2014-06-20 17:18
  • Ach Ci Amerykanie
    Ach Ci Amerykanie! Bez szkolenia w Gwardii Narodowej nawet z samochodu wysiąść nie umieją!
    ~Polak /2014-06-20 15:46
  • ja
    Owszem macie racje co do klatki Faradaya. Jednak są odstępstwa. Piorun uderzył w szybę, a nie bezpośednio w metalową karoserię. W tym momencie szkło nie przewodziło prądu (mogła byc tzw. sucha burza więc i nie było mowy o przewodzeniu) i skumulowana siła skupiła się na przebiuciu szyby oraz spowodowanie tejże sytuacji.
    ~norma /2014-06-20 14:04
  • *
    w ubezpieczeniu zaliczą to jako akt wandalizmu i dostanie zwrot kasy, nie ma problemu
    ~mmm /2014-06-20 13:36
  • Jak to jest w końcu?
    Podobno auto to bezpieczne miejsce podczas burzy, jest tzw. klatką Faradaya, podobnie jak np. samolot. Dlaczego więc w tym przypadku, doszło do zapalenia się auta? Z góry dziękuję za wyjaśnienia...
    ~danilo /2014-06-20 12:44

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Wyjątkowo ciepła pogoda jak na listopad będzie trwać jeszcze kilka dni, a późnie...

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu następnej doby niż znad Niemiec przemieści się nad Morze Norweskie, a st...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Przed nami druga połowa listopada, ale oznak zimy na razie na horyzoncie nie wid...