Informacje
  • Kleszcza spotkasz również w mieście. "Nie są tam rzadkością"

    12-05-2020 11:44 Jakie jest ryzyko, że kleszcz jest zainfekowany
    Sposoby ochrony przed kleszczami Foto: Shutterstock | Video: TVN24

    Kleszcze można spotkać praktycznie wszędzie tam, gdzie jest zielono, nie tylko w lesie czy na łące, ale również w parkach miejskich i na placach zabaw. Anna Grochowska, biolog badająca patogeny przenoszone przez te pajęczaki apeluje, aby także po powrocie ze spaceru w zieleni miejskiej sprawdzić, czy nie wracamy z nieproszonym gościem.

    Kleszcz pospolity ma bardzo szerokie spektrum żywicieli - w tym gatunki zwierząt, które mieszkają w miastach.

    - Nauczyliśmy się już sprawdzać, czy nie złapaliśmy kleszcza po powrocie z łąki czy lasu. Ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że kleszcza można znaleźć też w parku miejskim albo na placu zabaw. Nie są tam rzadkością - ostrzega Anna Grochowska, doktorantka z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, która prowadzi badania na kleszczach. - Żywicielami kleszczy są głównie małe gryzonie i dzika zwierzyna. W warunkach miejskich mogą to być na przykład jeże, wiewiórki, ptaki czy psy - dodała. Kleszcz w ciągu życia potrzebuje przynajmniej trzech żywicieli. - Cyrkulacja patogenów za jego pośrednictwem jest więc duża - podkreśla.

    Choroby odkleszczowe

    Biolog przypomina, że chorobami odkleszczowymi są nie tylko borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu, ale i również babeszjoza, tularemia, riketsjoza czy anaplazmoza. Jak tłumaczy, krętek boreliozy potrzebuje zwykle około 24 godzin, aby trafić do gruczołów ślinowych kleszcza, a potem - do organizmu żywiciela. Jednak już w przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu na infekcję narażeni jesteśmy w ciągu 30 minut od ugryzienia. Im szybciej więc pasożyta usuniemy, tym lepiej.

    Kleszcze w miastach

    Anna Grochowska i jej współpracownicy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku w niedawnej publikacji w "Scientific Reports" podsumowali różne, prowadzone przez ponad ćwierć wieku (1991-2017) badania naukowców z całej Europy, próbujących ustalić, jaki odsetek w miastach (i na terenach podmiejskich) stanowią kleszcze roznoszące choroby.

    Jakie jest więc ryzyko, że kleszcz, którego złapiemy w mieście, jest zainfekowany którąś z chorób? Widełki są bardzo szerokie - w polskich miastach, w zależności od badania, ryzyko wynosiło od 1,6 do 28,7 procent. Jeśli chodzi o Europę, to bywają okolice (choćby na Węgrzech), gdzie zakażonych było prawie 50 procent badanych pajęczaków.

    Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku sprawdzali też zależność pomiędzy odsetkiem zakażonych kleszczy a klimatem. Okazało się, że większy procent zainfekowanych kleszczy występuje na obszarach podzwrotnikowych. Większy ich odsetek jest też tam, gdzie panuje wyższa temperatura i większe opady w styczniu, a niższe - latem.

    - Kleszcze dłużej są tam aktywne i rośnie szansa, że w ciągu roku dojdzie do infekcji - komentuje Grochowska. Badaczka pytana, czy zmiany klimatu w Polsce mogą doprowadzić do większego ryzyka infekcji odkleszczowych, powiedziała, że trudno powiedzieć, bo choć kleszczom może sprzyjać rosnąca temperatura, to już szkodzą im zimy bez opadów deszczu i śniegu, a także susze, z którymi ostatnio coraz częściej mamy w Polsce do czynienia.

    W publikacji podsumowano, że w USA co roku zgłaszanych jest 30 tysięcy przypadków boreliozy, ale prawdziwa liczba przypadków wynosić może nawet 300 tysięcy. W Europie trudniej zebrać dokładne dane na ten temat, ale szacuje się, że to ponad 65 tysięcy przypadków rocznie. Tu najwyższe współczynniki zachorowalności notuje się w Niemczech, Austrii, Słowenii i Szwecji.

    W ramach prac nad swoim doktoratem Anna Grochowska bada kleszcze w Białymstoku i Augustowie. Jak to wygląda?

    - Wzbudzam sensację, bo w ramach moich badań chodzę po terenach zielonych ciągnąc za sobą po podłożu zatkniętą na kiju białą flagę z flaneli - śmieje się. Opowiada, że do materiału przyczepiają się siedzące na roślinach kleszcze - jest to bowiem ich sposób polowania. Badaczka zbiera potem z materiału pasożyty i bada je pod kątem przenoszonych przez nie chorób. - Jeśli mam "dobry dzień'", to kleszczy pospolitych łapie się około 30 w ciągu godziny. A tych większych kleszczy łąkowych zdarzało się nawet 50-60 - opowiada.

    Doktorantka dodaje, że kiedy zdała sobie sprawę, ile tych kleszczy jest w mieście - stała się o wiele ostrożniejsza. - Staram się chodzić środkiem ścieżek. I nie deptać trawników - mówiła.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Przez kilka dni temperatura nie wszędzie zdoła przekroczyć chociażby 20 stopni. ...

Wojciech Raczyński

alt

Polska znajduje się po wpływem niżu Juliane znad Morza Północnego....

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...