Informacje

  • Kleszcze to nie tylko polski problem.
    W Stanach na pomoc przyszły lisy

    05-08-2017 07:17

    Amerykańskie lisy okazały się postrachem zarażonych kleszczy

    Jak pokonać kleszcze?

    Foto: Visualhunt (CC BY-SA 1.0) / s p e x; Film: TVN 24

    Według meldunków kleszczy zarażonych boreliozą jest coraz więcej. Z problemem mierzy się jednak cały świat i nikt, jak dotąd, nie wygrał z pasożytami. Niedawno amerykańscy naukowcy odkryli, że postrachem zarażonych kleszczy są... lisy.

    Od kwietnia trwa okres aktywności największej zmory leśnych wycieczek: kleszczy. Borelioza - najgroźniejsza, choć nie jedyna choroba odkleszczowa - w tym roku dosięgła niemal o połowę więcej osób niż w roku zeszłym, w zgodzie z meldunkami epidemiologicznymi. Jak jednak wiadomo, problem kleszczy dotyczy nie tylko Polski: niemal na całym świecie różne gatunki kleszczy zagrażają ludziom i zwierzętom z powodu różnych patogenów i chorób, które przenoszą. Borelioza nie jest jedynym niebezpieczeństwem.

    Poważny problem kleszczy w Polsce

    W Polsce populacja kleszcza jest endemiczna, co oznacza, że cały jej obszar stwarza dla kleszcza doskonałe warunki do życia. Kleszcze przemieszczają się z pomocą wektorów: drobnych zwierząt, ptactwa, gryzoni, jeleni, psów i kotów, a także - jak wiadomo - ludzi.

    Niestety, wszelkie próby ograniczenia populacji kleszcza w Polsce są umiarkowanie skuteczne. Opryski zazwyczaj prowadzi się nieumiejętnie, bo powyżej wysokości półtora metra, a więc tam, gdzie już nie występują. Palenie łąk, choć i tak nigdy nie było zbyt skuteczne, obecnie jest całkowicie nielegalne. Kleszcz nie posiada naturalnych wrogów w środowisku, przez co ich populacja może się rozrastać właściwie w sposób nieograniczony.

    Lisy kontra kleszcze

    Najnowsze dokonania naukowców świadczą jednak o tym, że choć kleszcze nie posiadają naturalnych wrogów, to ich żywiciele już jak najbardziej. Kleszcze stanowią zagrożenie dla ludzi tylko wówczas, gdy te wcześniej żywiły się zainfekowanymi zwierzętami. W Stanach Zjednoczonych najbardziej zainfekowane są myszy, co oznacza, że wraz z poważnym ograniczeniem ich populacji, kleszcze będą zmuszone żerować na innych gatunkach zwierząt, które nie przenoszą tylu chorób.

    W zgodzie z dwuletnimi badaniami Tima Hofmeestera z Uniwersytetu Wageningen w Holandii, który przeprowadził badania na duńskiej wsi, aby zbadać populację lisów i kun, naturalnych wrogów myszy, wzrost populacji kleszczy następuje znacznie wolniej.

    Naukowiec prowadził swoje badania, mając na uwadze zarówno stricte liczbę kleszczy na poszczególnych okazach myszy, jak i procent kleszczy zainfekowanych. W miejscach, w których aktywność drapieżników była znacznie wyższa, na poszczególnych myszach znajdowało się o 80-90 procent mniej nowych kleszczy.

    Co więcej, znacznie rzadziej szkodliwe dla ludzi patogeny były przez te kleszcze przenoszone z generacji do generacji. Również zagęszczenie zainfekowanych kleszczy w stadium nimfy poważnie zmalało na tych obszarach, na których kuny i lisy zawzięcie łowiły mniejsze gryzonie.

    - Obecność drapieżników przerwała cykl infekcji - stwierdził doktor Hofmeester, który - mimo zachowania szczególnej ostrożności i korzystania z repelentów - usunął ze swojego ciała ponad 100 kleszczy.

    "To pierwsze takie badania"

    Co ciekawe, wbrew prognozom innych naukowców, obecność drapieżników nie doprowadziła do przetrzebienia populacji samych myszy, a jedynie do poważnego ograniczenia liczby zarażonych kleszczy.

    - To pierwsze takie badania, które empirycznie wykazały, że obecność drapieżników służy naszemu zdrowiu, jeżeli chodzi o kleszcze - stwierdził doktor Taal Levi, wykładowca z Uniwersytetu Stanu Oregon. - My również stworzyliśmy podobną teorię, ale takie badania pożerają wiele środków i czasu - dodał.

    Wyniki badań zostaną skonsultowane z odpowiednimi władzami, aby zadecydować, czy i w jaki sposób chronić populację lisów. Niestety, wcześniejsze próby spryskiwania pestycydami trawników i kontrola populacji jeleni, nie przyniosły dobrych rezultatów.

    - Wniosek jest jeden: nie powinniśmy bagatelizować roli drapieżników, gdyż mogą one ograniczyć liczbę zarażonych boreliozą osób - stwierdził Richard S. Ostfeld, starszy specjalisty w Instytucie Studiów nad Ekosystemem w Cary.

    Dowiedz się więcej o rozwoju kleszczy:

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • co najlpesze
    Warto, jasne, ze tak tylko zbyt mało ludzi wie, że trzeba to robić. Co jest lepsze obrożę czy tabletki? a moze spot-ony?
    ~stefan /2017-10-31 21:26
  • spo-ony
    Przerażają mnie te informację, czy nie warto się poprostu zabezpieczać odpowiednio? Siebie oglądać, a jeśli ktoś ma psa czy kota to stosować spot-ony? Czy to nie prostsze?
    ~kalisz /2017-10-30 20:58
  • Zakaz wypalania traw
    Idiotyzm ludzi z wypalonymi mózgami, wyjałowienie i zniszczenie gleb, pożary lasów, śmierć zwierząt i niszczenie rolnictwa. Te wypalanie to bzdura, nic nie daje...
    Same negatywne strony.
    ~Nick /2017-08-05 23:25
  • To brednie, że trzeba czekać 24 godziny żeby się nabawić zakażenia np. boreliozą. Wstyd szerzyć takie kłamstwa.
    To brednie, że trzeba czekać 24 godziny żeby się nabawić zakażenia np. boreliozą. Wstyd szerzyć takie kłamstwa.
    ~Moon5 /2017-08-05 19:44
  • nie ma jak wsciekly lis
    to juz lepiej dac sie ugryzc przez wscieklego lisa /neusweek /niz przez kleszcza swieta prawda a najlepiej miec kolo siebie myszy ,moze wystarczy jedna mysz agresorka od swetru ,chyba jest na maderze ...
    ~droma /2017-08-05 15:39

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Nad Polską toczy się walka między północą i południem. Polem tej walki, strefą ś...

Tomasz Wasilewski

alt

Na kilka dni do Polski napłynie arktyczne powietrze i zrobi się zimno, a w niekt...

Wojciech Raczyński

alt

Polska znajduje się pod wpływem wyżu Gotthard znad Skandynawii....