Informacje
  • Czegoś takiego jeszcze na niebie nie widzieliśmy. Jasno świecąca linia wróci nad Polskę

    25-05-2019 12:43 Zdjęcia dostaliśmy na Kontakt 24
    Cała rozmowa z Karolem Wójcickim Foto: Kontakt 24 (Tomasz Pestka 112Tychy, ~ddd) | Video: TVN24

    W piątek na polskim niebie można było dostrzec niesamowity widok - jasno świecącą linię. - Ten opis absolutnie nie przypominał mi niczego, co ja znałem z historii swoich obserwacji - opowiadał Karol Wójcicki, popularyzator astronomii. Na niebie widoczna była konstelacja Starlink.

    WIDZIAŁEŚ COŚ CIEKAWEGO? WYŚLIJ SWOJĄ RELACJĘ NA KONTAKT 24.

    Amerykańska firma SpaceX umieściła w piątek na orbicie ziemi 60 niewielkich satelitów, za pośrednictwem których świadczone będą usługi dostępu do szybkiego internetu. To pierwsza partia urządzeń z 1800, które na początek chce w kosmosie umieścić firma Elona Muska.

    - Celem projektu Elona Muska jest oplecenie naszej planety siecią prawie 12 tysięcy satelitów, które zapewnią dostęp do internetu w każdym zakątku naszej planety - powiedział w rozmowie z tvnmeteo.pl Karol Wójcicki, popularyzator astronomii. - W piątek około godziny 23.20 moje social media rozgrzały się do czerwoności, ludzie zaczęli raportować, że widzieli na niebie coś bardzo dziwnego, to znaczy widzieli przelatującą jasną linię. Ten opis absolutnie nie przypominał mi niczego, co ja znałem z historii swoich obserwacji - opowiadał Wójcicki. Na niebie widoczna była konstelacja Starlink.

    Jasna linia nad Polską

    Karol Wójcicki tłumaczył, że w początkowej fazie swojego lotu satelity podążają blisko siebie.

    - Pierwszy przelot miał miejsce w piątek o godzinie 23.23, a drugi pojawił się o godzinie 00.55. I rzeczywiście udało się wtedy zobaczyć, że znad zachodniego horyzontu podąża jasna linia, która po lepszym przyjrzeniu się wzleciała wyżej. Okazała się grupą kilkudziesięciu satelitów podążających jeden za drugim w jednej linii - opowiadał popularyzator astronomii. - Te satelity nie przypominają niczego, co do tej pory w erze lotów kosmicznych my na niebie mogliśmy zobaczyć - powiedział. Dodał, że nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby tak wiele satelitów podążało jedną, prostą linią. Pojawiły się po raz trzeci na niebie o godzinie 2.34, czwartego przelotu nikt nie zauważył, bo było za jasno.

    - Możemy spodziewać się, że one będą widoczne również w kolejnych nocach. Ich orbita jest na razie tak ustawiona, że przebiega nad terytorium Polski. Co mniej więcej 90-95 minut one okrążają naszą planetę - opowiadał. Karol Wójcicki dodał, że choć dokładne godziny przelotów satelitów Starlink są trudne do oszacowania, warto wieczorem spoglądać w niebo. - Co 90 minut w tych satelitach odpalane są silniki jonowe, nazywają się Krypton, to chyba nawiązanie do planety Supermana. One nadają im małą, dodatkową prędkość i zwiększają ich orbitę. Zaczęły rozstawiać je po właściwych, docelowych trajektoriach - dodał.

    Wystrzelono satelity

    Satelity wyniosła rakieta wielokrotnego użytku Falcon 9, która w nocy z czwartku na piątek wystartowała z przylądka Cape Canaveral na Florydzie. Kilkadziesiąt minut po starcie satelity zostały uwolnione z rakiety, a następnie samodzielnie zaczęły manewrować tak, aby znaleźć się w zaplanowanym wcześniej punkcie orbity.

    Każdy z satelitów waży 227 kilogramów, ma pojedynczy panel słoneczny oraz silnik napędzany kryptonem, dzięki któremu urządzenie może manewrować i utrzymywać się na odpowiedniej wysokości. Satelity wyposażone są też w mechanizm pozwalający im unikać zderzenia z innymi obiektami kosmicznymi.

    Cała konstelacja satelitów będzie nosić nazwę Starlink i w pierwszym etapie ma składać się z 1800 takich urządzeń. Potem firma SpaceX chce wysyłać w kosmos kolejne satelity, a wszystko po to, aby jak twierdzi jej właściciel Elon Musk, ludzie mieli dostęp do szerokopasmowego internetu w każdym zakątku świata. Docelowo na orbicie ma być 12 tysięcy takich urządzeń.

    Po tym, gdy satelity zostały umieszczone na orbicie, Musk powiedział, że Starlink to jeden z najtrudniejszych projektów inżynieryjnych, z jakimi do tej pory się zmierzył. Wyjaśnił, że satelity mają wiele nowych technologii, i ostrzegł, że niektóre z nich mogą nie działać.

    Satelity zostały tak zaprojektowane, aby po czterech lub pięciu latach, gdy będą wymieniane na nowe, mogły samodzielnie wejść w atmosferę i spalić się nad Pacyfikiem. Według Muska spadające odłamki urządzeń nie będą stanowiły żadnego zagrożenia.

    Początkowo satelity miały znaleźć się na orbicie w zeszłym tygodniu, ale ich wysłanie zostało dwa razy przełożone. Najpierw z powodu silnego wiatru, a potem z konieczności zaktualizowania ich oprogramowania.

    Zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24:

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...

Tomasz Wasilewski

alt

Przed nami jeszcze kilka dni chłodnego lata, a potem duże ocieplenie....

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu następnej doby Polska pozostanie w zasięgu niżu Rico znad Rosji....