Informacje

  • Dziki skazane na odstrzał. "Skrajnie szkodliwa
    i nieodpowiedzialna decyzja"

    09-01-2019 06:50

    "To jest jakiś obłęd"

    Hongkong ma problemy z dzikami Foto: Shutterstock | Video: [Cable News Network Inc. All rights reserved 2019]

    Do końca stycznia może zginąć około 200 tysięcy dzików. Odstrzał dzików ma uchronić trzodę chlewną przed afrykańskim pomorem świń. Tymczasem naukowcy i międzynarodowe instytucje podkreślają, że najważniejsze jest niedopuszczanie do zwiększenia ruchliwości dzików oraz bioasekuracja gospodarstw. - To człowiek przenosi wirusa do gospodarstwa - przyznaje sam Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

    Masowy odstrzał dzików ma rozpocząć się w najbliższy weekend. Polski Związek Łowiecki (PZŁ) i instytucje rządowe przekonują, że działanie to ma na celu zwalczanie rozprzestrzeniania się wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF). PZŁ zaznacza, że "temat zwalczania wirusa ASF w populacji dzika traktowany był i jest priorytetowo" przede wszystkim ze względów gospodarczych i ekonomicznych.

    Wśród trzody chlewnej zarażonej ASF śmiertelność wynosi prawie 100 procent. Zakażenie mogą przeżyć natomiast niektóre dziki, jednak pozostają nosicielami wirusa. Do pierwszych objawów choroby można zaliczyć wysoką gorączkę. Pojawiają się wymioty, biegunka, brak apetytu czy pienisty wypływ z nosa.

    "Absolutnie bezsensowna rzeź"

    Planowany odstrzał wywołuje ogromne oburzenie wśród naukowców i obrońców przyrody. Podkreślają oni, że znaczna redukcja populacji polskich dzików, czy też - jak twierdzi wielu aktywistów - wyeliminowanie całego gatunku z polskiej przyrody, nie zaniecha roznoszenia się choroby.

    - Padło hasło: wystrzelajmy wszystkie. To jest rzeź, absolutnie bezsensowna - zauważa prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk.

    "Nieuprawniona obawa"

    Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapewnia, że styczniowe odstrzały nie zaszkodzą populacji dzików. Jego zdaniem jest to "nieuprawniona obawa", ponieważ ich liczba jest na tyle duża, że odtworzenie populacji może być szybkie.

    - Jeżeli nie dokonamy depopulacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń, to choroba nie zostanie opanowana - powiedział w piątek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

    Minister uważa, że jeżeli nie dokona się depopulacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń, z takim pasem na zachód od tych terenów, który byłby pasem ochronnym przed przeniesieniem się choroby przez dziki, nie uda się opanować choroby. Dodał, że wirus ASF jest przechowywany w organizmach chorych i padłych dzików.

    Zdaniem Ardanowskiego, sama bioasekuracja gospodarstw nie wystarcza, konieczne jest także eliminowanie wirusa z przyrody.

    "Eksperci przestrzegali przed tym od dawna"

    - Zgoda Ministerstwa Środowiska na wymordowanie dzików jest skrajnie szkodliwą i nieodpowiedzialną decyzją polityczną - zaznaczył Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją! w rozmowie z tvnmeteo.pl. Odstrzał dzików, przy zaniedbaniu programu bioasekuracji chlewni (zachowywanie standardów higieny i bezpieczeństwa dla zminimalizowania przenoszenia się wirusa do gospodarstwa), jest w jego opinii "kardynalnym błędem".

    - Prowadzenie intensywnego odstrzału, przede wszystkim w formie polowań zbiorowych, przepłasza dziki na duże dystanse, potęgując dynamikę rozprzestrzeniania się wirusa, tworzy luki ekosystemowe zajmowane przez zarażone osobniki, a także wielokrotnie bardziej zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa przez brak odpowiedniej bioasekuracji myśliwych. Eksperci przestrzegali przed tym od dawna, rząd jednak pozostaje głuchy na głos naukowców - zaznaczył Zdrojewski.

    Nie dopuszczać do zwiększenia ruchliwości dzików

    Najnowszy raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wskazuje, że aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się ASF, należy nie dopuszczać do sytuacji zwiększenia ruchliwości dzików.

    Jak twierdzi Adam Bohdan, aktywista z fundacji "Dzika Polska", im więcej się strzela, tym dalej dziki - też te zarażone - zawędrują. - Wynika to z tego, że dziki niepokojone po prostu pokonują większe odległości - tłumaczył.

    - To jest jakiś obłęd, odstrzał dzików, jedyny skutek jest taki, że ASF będzie się rozprzestrzeniał - podkreśla ekolog i dziennikarz Adam Wajrak.

    Zwraca na to uwagę również Polskie Towarzystwo Etyczne, działające przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie od 2010 roku. W ich opinii, odstrzał nie powstrzyma roznoszenia się wirusa: "co do tego zgodni są naukowcy Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności i Polskiej Akademii Nauk z instytutów Ochrony Przyrody i Biologii Ssaków, którzy podkreślają brak prostej zależności między gęstością populacji dzików i rozprzestrzenianiem ASF oraz niemożność wytrzebienia wszystkich dzików na wybranym obszarze Eurazji i praktyczną niewykonalność planu wieloletniego zatrzymania ich populacji na poziomie jednego dzika na 10 kilometrów kwadratowych".

    - Nie tylko odstrzał jest sposobem na regulację populacji. Do tego wiele badań pokazuje, że intensywny odstrzał wzmaga mechanizmy rozrodcze dzików. To znacznie bardziej złożona sieć zależności niż uwzględnił Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego do spraw ASF - podkreśla Zdrojewski.

    Miliony na dokarmianie zwierzyny łownej

    EFSA zaznacza również niedopuszczalne jest dokarmianie zwierząt. Znajdując łatwe pożywienie, dziki gromadzą się, przez co choroba szybko się rozprzestrzenia. Tymczasem wiele z paśników i miejsc, w których dokarmia się dzikie zwierzęta, znajduje się przy ambonach strzeleckich. Tym samym żerujące zwierzęta stają się idealnym celem dla myśliwych.

    - To poważny problem przyrodniczy, z którym borykamy się od dawna - traktowanie przez myśliwych lasów i dzikich zwierząt niemal jak hodowli. Skala dokarmiania jest olbrzymia i szkodliwa dla przyrody na wielu płaszczyznach - podkreśla Tomasz Zdrojewski i dodaje, że tymczasem Polski Związek Łowiecki przeznacza znaczne sumy pieniędzy na dokarmianie zwierzyny łownej - 23 miliony złotych, co można przeliczyć na około 100 tysięcy ton karmy.

    Bioasekuracja i jednoczesna eliminacja ze środowiska

    "Do końca lutego prawie wszystkie dziki w Polsce zostaną zabite. Także młode i ciężarne lochy, nawet zwierzęta żyjące w parkach narodowych. Razem ponad 210 tysięcy dzików! To działanie okrutne, kosztowne, pozbawione podstaw naukowych i nieskuteczne, bo za rozprzestrzenianie wirusa odpowiedzialni są przede wszystkim ludzie" - oceniają przyrodnicy związani z Fundacją WWF Polska.

    Naukowcy i aktywiści są zgodni, że to właśnie człowiek, a nie dziki, powoduje rozprzestrzenianie się tej śmiertelnej dla trzody chlewnej choroby. Głównie z powodu niezachowania zasad bioasekuracji. "Chodzi m.in. o stosowanie określonych zachowań i środków higienicznych, jak na przykład odkażania rąk, obuwia, odzieży, narzędzi czy sprzętu stosowanego w gospodarstwach" - napisała Fundacja WWF Polska we wtorkowym komunikacie.

    - Nawet przy drastycznej redukcji populacji dzików, w innych krajach wirus rozprzestrzeniał się nadal. To dlatego, że głównym wektorem jego roznoszenia jest człowiek. Brak odpowiedniej bioasekuracji hodowców świń i myśliwych oraz istotny wpływ zmasowanych polowań na zwiększoną migrację dzików - zaznaczył Zdrojewski. Próby depopulacji prowadzono m. in. na Białorusi, jednak takie działanie nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, nie wygasiło epidemii ASF.

    Rolnicy mogą przenosić wirusa na ubraniach, butach czy kołach samochodów. - Obecnie tam, gdzie są ogniska wirusa, świnie nie mają żadnego bezpośredniego kontaktu z dzikami czy innymi leśnymi zwierzętami, bo muszą na stałe być zamknięte w chlewniach - zauważa Piotr Chmielewski z WWF Polska.

    Człowiek przenosi wirusa

    - To człowiek przenosi wirusa do gospodarstwa, ale jeżeli nie będzie tego wirusa, nie będzie tego wektora - przyznaje to sam Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk, urzędnik, który odpowiada za program bioasekuracji.

    Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją! uważa, że program bioasekuracji chlewni jest wdrażany niepoprawnie. Według przywoływanych przez niego danych, w 2018 roku Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wykazała, że aż 74 procent polskich gospodarstw rolnych nie było odpowiednio zabezpieczonych przed wirusem. - Restrykcje wprowadzano po pół roku od pojawienia się ogniska ASF, dochodziło także do fałszowania protokołów kontroli weterynaryjnej w celu stworzenia pozorów zabezpieczenia stad świń przed ASF - dodaje.

    - Przede wszystkim ważne jest, aby zabezpieczyć same chlewnie, żeby były one odpowiednio ogrodzone, wyłożone matami dezynfekcyjnymi, aby były spełnione odpowiednie zasady działania takich chlewni, uniemożliwiając wprowadzanie do nich pasz czy tak zwanej zielonki, siana, słomy z terenów, gdzie mogą żerować dziki - podkreśla Zdrojewski. Zwraca uwagę również na to, że w niektórych chlewniach kontrola NIK wykazała, że zamiast specjalnych mat stosowano zwykłe materace.

    Pomimo podkreślania przez specjalistów istoty bioasekuracji dla zatrzymania ASF, zdaniem ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, zmniejszenie populacji dzików jest konieczne do opanowania wirusa. Jak mówił na konferencji prasowej w piątek, nie oznacza to, że nie należy ściśle przestrzegać bioasekuracji i rolnicy są coraz bardziej tego świadomi, ale jednocześnie trzeba eliminować wirusa ze środowiska, a jest on przenoszony przez dziki.

    Bioasekuracja myśliwych

    Zasady bioasekuracji nie dotyczą wyłącznie hodowców trzody chlewnej. W tym samym stopniu dotyczą myśliwych, którzy nie powinni dopuszczać do rozprzestrzenienia się wirusa w miejscu polowania.

    Zakazuje się patroszenia zwierząt na terenie łowiska, ale w specjalnym punkcie przetrzymywania tusz odstrzelonych dzików - na folii lub innym szczelnym materiale. Zanieczyszczone miejsca należy zdezynfekować. Dziki, u których przed dokonaniem odstrzału widać objawy ASF, powinny zostać oddane utylizacji. Należy zabezpieczyć również pojazdy, w których będą transportowane ciała dzików.

    - Najskuteczniejszym sposobem zwalczania ASF jest wyszukiwanie padłych dzików i to należy robić - podkreśla Zdrojewski. Jest to o tyle ważne, że szczątki dzika mogą pozostać w środowisku nawet przez rok, są "najdłużej aktywnym w środowisku rezerwuarem wirusa". - Przepisy, nie wiedzieć czemu, za wynajdywanie i zgłaszanie padłych dzików służbie weterynaryjnej, pozwalają wynagradzać tylko myśliwych, służbę leśną, policję i wojsko. Nie mobilizują i nie motywują więc w tym zwykłych obywateli - zauważa. Jako przykład udanej akcji podaje województwo lubelskie, gdzie miejscowi zgłosili kilkaset martwych zwierząt.

    Trzy krwawe weekendy

    Odstrzały będą prowadzone przez trzy najbliższe weekendy: 12-13, 19-20 oraz 26-27 stycznia. Ekolodzy alarmują, że do końca stycznia może zginąć nawet 200 tysięcy zwierząt.

    Zasadniczym celem odstrzału jest ograniczenie populacji dzika do 0,1 osobnika na kilometr kwadratowy. Takie zagęszczenie przekłada się na dążenie do zredukowana krajowej populacji do nieco ponad 31 tysięcy zwierząt. Tymczasem inwentaryzacja przeprowadzona w styczniu 2018 roku przez PZŁ i Lasy Państwowe oszacowała liczebność dzików w Polsce na około 229 tysięcy sztuk, jednak nie ma dokładnych, oficjalnych danych na ten temat.

    Ministerstwo rolnictwa podkreśla, że "nawet przy gęstości poniżej 0,1 dzika na kilometr kwadratowy możliwa jest długotrwała obecność wirusa w środowisku, podtrzymywana między innymi przez dziki padłe na ASF". Dlatego też, żeby zapobiec ASF, trzeba zebrać martwe osobniki.

    Do końca listopada 2018 r. w ramach odstrzału sanitarnego nakazanego przez Główny Inspektorat Weterynarii, zabito prawie 30 tysięcy dzików, w tym ponad 15 tysięcy loch. Łącznie od 1 kwietnia do końca listopada zabito w ramach polowań blisko 168 tysięcy dzików.

    W komunikacie z 4 stycznia Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że do 23 grudnia 2018 roku odnotowano 3317 zakażonych ASF osobników. Od 14 września nie zanotowano przypadków zachorowań u trzody chlewnej.

    Masowy odstrzał został zarekomendowany przez Główny Inspektorat Weterynaryjny i dozwolony przez Ministerstwo Środowiska oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

    Posłuchaj rozmowy o odstrzale dzików w programie "Fakty po Faktach":

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • Kontynuacja
    Najpierw dziki,potem wilki,jeszcze póżniej niedżwiedzie.Następnie wytną drzewa przy drogach,bo niebezpieczne dla kierowców,a potem co?.Może niewygodni ?
    ~Zasmucony /2019-01-09 23:13
  • Dodajmy do tej listy...
    Dodajmy do tej listy do odstrzału polityków i idiotów którzy to wymyślili - o ile świat będzie piękniejszy... i zdrowszy...
    ~Antypolityczna /2019-01-09 19:13
  • ZBOCZENI MORDERCY
    Nie chca płacic odszkodowan to najlepiej wybic dziki i po sprawie.
    ~jarras /2019-01-09 17:54
  • Bez sensu
    Dzików nie jest za dużo-mają one po prostu za mało swojego naturalnego środowiska, to my ludzie za to odpowiadamy bo wycięliśmy lasy. Zresztą na mnogość tego gatunku wpłynęło także to że w środowisku jest za mało drapieżników (typu wilki) i to też przez ludzi. wirusa bezpośrednio przenoszą ludzie-przez brak higieny. Gdy wybijemy dziki czeka nas plaga owadów niszczących np.lasy. Czy my zawsze musimy być mądrzejsi od natury, wtrącać się i zakłócać jej równowagę?
    ~xyza /2019-01-09 17:39
  • Dziki Dzik
    Chore praktyki chorych idiotów z rządu
    ~dzicz /2019-01-09 17:35
  • Dziki
    Parząc na ciężarną lochę i myśliwego który do niej strzela kto większe bydle.
    ~Gra /2019-01-09 16:28
  • dzik
    Czy wiecie jak wygląda polowanie? Nie da się odstrzelić wszystkich dzików w kilku polowaniach.Poza tym myślę że myśliwi w większości zbojkotują te polowania
    ~robert /2019-01-09 14:10
  • Barbarzyństwo ale...
    Ani słowa nie wspomnieliście o Niemczech gdzie w zeszłym roku odstrzelono 820 tysięcy dzików
    Moher75 /2019-01-09 14:03
  • manipulacja jak zawsze
    w niemczech wytłukli 800 tys dzików i co? wycięto lasy i co? prostaki łykają bujdy
    ~ada /2019-01-09 13:30
  • polak
    sam niech się wystawi na odstrzał, to jest skandal co oni wyrabiają
    ~nycixo /2019-01-09 13:01
  • odstrzał dzików
    Jaki trzeba mieć ograniczony umysł żeby pomimo argumentów naukowych podjąć decyzję o wybiciu dzików bo one są nosicielami wirusa.
    Przecież wiadomo, że to nie one zarażają świnie tylko człowiek, który ma z nimi bezpośredni kontakt i nie zachowuje podstawowych zasad ostrożności.
    Idąc dalej takim rozumowaniem to należałoby odstrzelić wszystkich ludzi, którzy są nosicielami np wirusa hiv bo wtedy pozbędziemy się problemu z AIDS itp.
    Nie tędy droga i osoby podejmujące takie idiotyczne decyzje powinny być natychmiast dymisjonowane ze swoich stanowisk bo to oni stanowią największe
    zagrożenie dla przyrody.
    snajper2014 /2019-01-09 12:48
  • zlikiwidować myślistwo
    Jak zwykle chodzi tylko o to, by sobie bezkarnie postrzelać. Lobby myśliwych jest bardzo uprzywilejowane za tego rządu. Nie wiem,jak można czerpać przyjemność ze strzelania do bezbronnych zwierząt. Trzeba mieć coś nie tak z psychiką
    ~Luksor /2019-01-09 12:17
  • Dziki
    Tak to jest jak Ministerstwem Rolnictwa i Ministerstwem Środowiska kierują bezmózgowcy , którzy uwielbiają zabijać niewinne i pożyteczne dla środowiska naturalnego dziki i inne zwierzęta jak i wycinać bezmyślnie drzewa.
    ~p62 /2019-01-09 11:52
  • odstrzał dzików...
    Jaki trzeba mieć ograniczony umysł żeby pomimo argumentów naukowych podjąć decyzję o wybiciu dzików bo one są nosicielami wirusa. Przecież wiadomo, że to nie one zarażają świnie tylko człowiek, który ma z nimi bezpośredni kontakt i nie zachowuje podstawowych zasad ostrożności. Idąc dalej takim rozumowaniem to należałoby odstrzelić wszystkich ludzi, którzy są nosicielami np wirusa hiv bo wtedy pozbędziemy się problemu z AIDS itp. Nie tędy droga i osoby podejmujące takie idiotyczne decyzje powinny być natychmiast dymisjonowane ze swoich stanowisk bo to oni stanowią największe zagrożenie dla przyrody.
    ~daro /2019-01-09 10:49
  • ?
    Czyli odstrzał zwierząt spoko, ale kara śmierci dla ludzi to już nie?
    Mało to przypadków gdy ktoś niereformowalny wychodzi z więzienia, psychiatryka i zabija dalej?
    ~Newbie /2019-01-09 10:30
  • Błędne rozumowanie
    Pan minister nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć przyjętego przez siebie planu. Główny lekarz weterynarii sam przyznał, że to człowiek przenosi ASF np. z lasu do gospodarstwa, a nie bezpośrednio dziki. Mam nadzieję, że Pan minister- z wykształcenia matematyk, posłucha ekspertów z dziedziny ochrony zwierząt i środowiska, którzy mają dużo większą wiedzę w tym temacie i świadomość skutków jakie mogą nastąpić po podjęciu tej decyzji. W tym przypadku Minister Środowiska powinien wziąć pełną odpowiedzialność za skutki swojej decyzji.
    ~Damian /2019-01-09 10:21
  • smutno
    smutno :( szkoda dzików
    ~smutno /2019-01-09 09:50
  • proszę, nie...zróbcie coś, ludzie!
    przecież musi być jakaś alternatywa, przecież nie mordują tak w innych krajach...proszę, niech redakcja zrobi research, nagłośni inne opcje, może się władza otrząśnie...nie może być tak, że wszystkie mają zginąć, bo jednemu z drugim niechlujowi nie chciało się gumiaków nawet domestosem przemyć po powrocie z grzybów ! przecież np.myjemy ręce po wyjściu z toalety i jakoś nikt nie kwestionuje tego, higiena nie jest taka trudna, rolnicy !
    ~krakowianka /2019-01-09 09:47
  • WRESZCIE
    Dziki niszczą mienie, atakują ludzi w mojej okolicy. Pomimo zgłoszeń do myśliwych, władz gminy a ostatecznie i policji, gdzie pokazywałem nagrania wideo jak zwierzęta panoszą się w biały dzień na działkach i atakują ludzi - brak reakcji. Sam chętnie je wystrzelam, jeśli nie zrobi tego w końcu Państwo!!!!
    ~Marek /2019-01-09 09:45
  • Wystrzelać dziki!!!
    Mieszkam w południowo-wschodniej Małopolsce. Tutaj dziki to plaga. I dla rolników i dla mieszkańców. Nie pomaga ogradzanie pól drutami czy elektrycznym pastuchem. To powstrzyma co najwyżej młode sarny. Watachy po kilkadziesiąt osobników to norma. Jedna taka watacha potrafi doszczętnie zniszczyć kilkunasto-kilkudziesięcioarową uprawę w trakcie jednej nocy. Łąki i polany wyglądają jak po bombardowaniu. Rolnicy tracą plony, zwierzęta gospodarcze żywność. Odszkodowania wypłacane przez koła łowieckie są śmieszne: 200 - 300 zł. Problem to również bezpieczeństwo mieszkańców - w nocy dziki podchodzą pod domy, sporadycznie atakują już nawet w dzień. Również spotkanie dzika z rozpędzonym samochodem nie należy do przyjemnych. Tutaj watacha dzików nie ma nic wspólnego z wesołą grupką warchlaków, którą można spotkać w miastach.
    ~surtur /2019-01-09 09:37
  • ekolodzy mogą nas...
    obrońcy dzików wola żeby wybić 200 000 świń hodowlanych
    zdzichkom1 /2019-01-09 09:11
  • nie chodzi o dziki
    Odstrzelenie dzików spowoduje zwiększenie ilości pasożytów i w wyniku tego, chorób drzew. A to pozwoli uzasadnić kolejne wycinki drzew.
    Pis od dawna ratuje drzewa wycinając je, a zwierzęta chroni przez odstrzał. Kiedy kolej na ludzi?
    zelalem /2019-01-09 09:01
  • odstrzelić może ministrów?
    jeżeli to człowiek roznosi wirusa od dzików do świń, to zupełnie nieracjonalne jest strzelanie do zwierząt! Rząd wymyślił przepis o zmianie odzieży i obuwia przez rolników przed wejściem do chlewu, a teraz nie potrafiąc go egzekwować za swoją głupotę chce ukarać dzikie zwierzęta? - obecnie najgorszym zagrożeniem jest głupota, która się objawia właśnie w takich "pomysłowych" akcjach rządzących.
    ~bogulo /2019-01-09 08:56
  • W sprawie ASF
    Jeżeli wybijecie te dziki, a ASF nie zniknie - to będziecie po prostu zwykłymi mordercami. To chore. ASF roznoszą ludzie. Bioasekuracja na wsiach to fikcja.
    ~niki /2019-01-09 08:44
  • Odstrzał dzików
    Nie widzę alternatywy dla pozbycia się wirusa ASF ze środowiska. Skoro wirus ASF jest stwierdzany u odstrzelonych osobników to odstrzał na pewno przyczyni się do ograniczenia jego szerzenia w Polsce. Jeśli chcemy uratować hodowlę trzody chlewnej oraz odblokować rynki eksportowe na polską wieprzowinę to nie ma innej możliwości jak podjęcie walki z wirusem w sposób kompleksowy w tym również ograniczający populację dzików. Dla przykładu nasz zachodni sąsiad już dawno wprowadził profilaktyczny odstrzał dzików i tylko w ubiegłym roku odstrzelona tam ponad 800 tys. dzików. Przypomnę tylko, że na terenie Niemiec nie stwierdzono do tej pory obecności wirusa, a działania na szeroką skalę prowadzone są z wyprzedzeniem.
    ~Inspektor /2019-01-09 08:36
  • Równowaga
    Dzików jest zdecydowanie za dużo czego dowodem jest wychodzenie zwierząt z lasu do osiedli i miast. Na pewno trzeba zmniejszyć ich ilość. Ale wybijanie w pień jest bez sensu no nie może być ich za mało. Przeciwnicy strzelania mają jeden argument: be! Ale nie mówią co w zamian bo trzeba myśleć a myślenie wyraźnie ich boli....
    Rozwaga, panowie decydenci, rozwaga!
    Światowit /2019-01-09 08:27
  • dziki
    Trochę ich odstrzelić trzeba, bo jest ich za dużo! Podobnie z resztą jak bobrów...
    No, ale nie całą populację!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...
    Cóż... PiS wspiera myśliwych... I raczej nie jest pro-ekologiczny...
    ~andzia /2019-01-09 08:26
  • Czyli co?
    W te trzy weekendy nie będzie można wchodzić do lasu, bo będą strzelać jak popadnie????
    sobmar /2019-01-09 08:23
  • Niemcy wystrzelali 850 tys. dzików
    Ostatnio Wyborcza pisała ze Niemcy w ciagu 3 lat wystrzelali ponad 850 tys. dzików w ramach profilaktyki ASF przy aprobacie instytucji unijnych. Czyli u nich (w Niemczech nie ma ASF) ma sens a u nas nie?
    ~bolo /2019-01-09 08:20
  • Vall
    Proponuję też wystrzelać wszystkie ptaki, bo paskudzą.
    No i oczywiście psy, bo szczekają po nocach.
    VaII Govrylo /2019-01-09 07:51

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Nad Polską toczy się walka między północą i południem. Polem tej walki, strefą ś...

Tomasz Wasilewski

alt

Nietypowo wysoka jak na luty temperatura utrzyma się jeszcze przez kilka dni, a ...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest pod wpływem wyżu Dorit znad Bałkanów...