Informacje

  • "Jakby człowiek trafił na Grenlandię". Co o zimie stulecia mówią ci, którzy ją przeżyli

    20-01-2018 14:59

    Taka kiedyś była zima

    Zima Stulecia na Wierzbnie w Warszawie (NAC)

    Narodowe Archiwum Cyfrowe

    Zima stulecia - mróz sięgający kilkudziesięciu stopni, kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Tak wyglądał krajobraz niespełna czterdzieści lat temu. Zobacz materiał "Czarno na Białym".

    Rok 1979 roku rozpoczął się od siarczystych mrozów i rekordowych opadów śniegu. Zima stulecia. Zaczęła się w noc sylwestrową.

    - Temperatura spadła wtedy w Polsce do -25 stopni i temu spadkowi temperatury towarzyszyły obfite opady śniegu - powiedział synoptyk TVN Wojciech Raczyński w programie "Czarno na Białym". Wiele pociągów utknęło, a pasażerowie świętowali w nich nowy rok.

    - Pierwszego dnia spadło 15 centymetrów śniegu, później każdego dnia spadało po pięć centymetrów. I tak po tygodniu na Pomorzu było pół metra śniegu i około 30 w centrum kraju - dodał Raczyński.

    Zima 1978/1979 zapisała się w historii przede wszystkim rekordowymi opadami śniegu. W Suwałkach 16 lutego odnotowano pokrywę śnieżną wysokości 84 centymetrów, a w Warszawie 70 cm.

    Paraliż, gehenna, śnieżna hekatomba - tak określali panujące warunki atmosferyczne bohaterowie reportażu, którzy przeżyli tę zimę.

    Kolej stanęła w miejscu

    - Myśmy się rozpędzali z parowozem i rozbijaliśmy, żeby przepchnąć [śnieg - red.] i udrożnić tor przejazdowy - opowiadał pomocnik maszynisty Andrzej Serwaczyński. On i drugi maszynista utknęli w pociągu jadącym z Torunia do Chełmna na trzy dni. - Żeśmy się wykoleili. Dopóki jeszcze była woda i węgiel to żeśmy się tam ogrzewali, ale potem woda zamarzła, parowóz po prostu był w stanie zamrożonym - stwierdził. Przyznał, że w pewnym momencie myśleli, żeby zerwać podłogę i ogrzać się drewnem.

    Dopiero po dwóch dniach pewna kobieta przyniosła im ciepły obiad. Po trzech dniach maszynistów uratowano z pomocą śmigłowca. Lokomotywę wyciągnięto na wiosnę.

    Były maszynista Zygmunt Troik powiedział, że jeśli lokomotywa elektryczna wjechała w zaspę, śnieg sięgał szyb. Inny maszynista, Bogumił Niewczas przyznał, że na drogę brało się swój prowiant. - Oprócz swoich kanapek, bigosu w słoiku to brało się słoik smalcu i kilka cebul - czasami to musiało wystarczyć kolejarzom na kilka dni.

    Poza koleją sparaliżowane były również drogi i kanały portowe.

    Nawet w mieście jak na Grenlandii

    - Pracowałem w szpitalu i niestety widziałem ofiary zimy, czyli ludzi z odmrożonymi kończynami, które amputowano - dziennikarz Grzegorz Sieczkowski, autor książki zbierającej wspomnienia ludzi z tamtych czasów. Sam mieszkał w Warszawie. - To było takie poczucie, że człowiek trafił do jakiejś Grenlandii, Antarktydy, to coś niezwykłego. Nawet w mieście, jak się szło przez Warszawę - gdzie ja jestem, która to ulica, w którym miejscu tej ulicy jestem. Nie było widać numerów, nie było widać nawet elewacji części domów - opowiadał.

    Brakowało prądu - w miastach było ciemno, a w mieszkaniach nie pracowały grzejniki. Tam, gdzie brakowało sprzętu, wysyłano żołnierzy, a tam gdzie brakowało żołnierzy wysyłano pracowników fabryk. 
    - Władza pokazała, że jest bezradna - uważa Sieczkowski. - Jej bezradność mieściła się w sekwencji zdarzeń, która następowała od czerwca 1976 roku - dodał.

    Lotnisko w zaspach

    Śnieg zasypał również jedno z największych ówczesnych lotnisk wojskowych.

    - Tuż po sylwestrze, czyli prosto z sali balowej było bezpośrednio przebranie w mundury i na lotnisko do walki ze śniegiem - powiedział Wojciech Wdowiak, były pracownik obsługi naziemnej lotniska.

    - Musieliśmy odkopać samoloty z tego śniegu. Najgorsze - co odkopiemy to za chwilę naniesie z powrotem, wiatr to zasypywał - opowiadał Franciszek Ostrowski - były pilot wojskowy.

    Lotnisko odśnieżano również niekonwencjonalnymi sposobami - na przykład maszyną złożoną z silnika samolotu odrzutowego zamontowanego na wagon. Pracowało jedynie 21 żołnierzy, działały trzy pługi śnieżne.

    - Byłem odpowiedzialny, jako dowódca grupy odśnieżania i bardzo to przeżywałem, bo człowiek starał się, żeby to lotnisko przywrócić jak najszybciej do właściwych warunków eksploatacyjnych. Zima zaskoczyła wszystkich i nas także - przyznał Krzysztof Wojdanowski, były pracownik obsługi naziemnej lotniska.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • JA
    ja miałam wtedy 10 lat, głupi małolat ,cieszyłam się bo mieliśmy aż 6 tyg wolnego w szkole.
    ~jno dobra444 /2018-01-21 00:21
  • Bylismy
    Ja to byłem
    michel40 /2018-01-20 23:48
  • A dzisiaj to nawet nie zimy!
    Jakiś ułamek tego co było kiedyś, nawet kilka lat temu. Dziś to jesień mamy przedłużoną. Niestety, szkoda.
    ~Nick /2018-01-20 22:58
  • sylwester
    Czyste brednie. Był sylwester i wszyscy poszli się bawić a śnieg padał, padał i padał.
    Zima stulecia od nieodśnieżania. Niech nie wymyślają głupot.
    ~warszawiak /2018-01-20 22:10
  • w dużej części to brednie
    miałem wtedy 20 lat. W Warszawie - to prawda - było dużo śniegu i tęgi mróz. Ale podobne zimy były i potem (np. styczeń 1987). Prąd był, w domach faktycznie zimno. No i zima trwała długo - do ok. 20 marca. A potem lato (zwł. sierpień) było zimne.
    ~michal59 /2018-01-20 21:39

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Objęła nas zewsząd fala upałów. "Polska ledwie dyszy z gorąca, panują warunki at...

Tomasz Wasilewski

alt

Gorące powietrze z Afryki w sierpniu jeszcze nie raz odwiedzi Polskę....

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu najbliższej doby Polska będzie po wpływem wyżu znad Białorusi....