Informacje
  • "Łapki przymarzły mu do mostu". Jenot, bielik i koziołek w tarapatach

    26-01-2019 13:25 Zima to trudny okres dla dzikich zwierząt
    U wybrzeży Tasmanii utknęły grindwale Foto: Łukasz siesiu, Kontakt 24, Eugeniusz Samiła, Nadleśnictwo Giżycko, Nadleśnictwo Kurdypy | Video: BILAL RASHID/Reuters

    Kiedy jest mroźno i sypie śnieg, dzikie zwierzęta czasem potrzebują ludzkiej pomocy. W ostatnich dniach było co najmniej kilka tego przykładów. W Nadleśnictwie Kudypy leśnicy uratowali przemarzniętego koziołka, a w Nadleśnictwie Giżycko - nieprzytomnego z zimna bielika. W Darłowie zaś - o czym powiadomiliście nas na Kontakt24 - strażacy pospieszyli na pomoc jenotowi, który przymarzł do pomostu.

    O akcji ratowania jenota czytaj także na Kontakt24.

    Wyczerpany koziołek

    O dziwnie zachowującej się sarnie pracowników Nadleśnictwa Kudypy w województwie warmińsko-mazurskim poinformowali mieszkańcy podolsztyńskiej miejscowości Siła. Na polu, zaledwie kilka metrów od drogi, błąkał się młody samiec. Na widok ludzi nie wykazywał żadnych oznak zaniepokojenia.

    - To właśnie zwróciło naszą uwagę, że coś z tym zwierzakiem musi być nie tak. W normalnych warunkach zdrowa sarna dawno by uciekła - wyjaśnił Piotr Sambor, pracownik nadleśnictwa. I rzeczywiście, zwierzę pozwoliło bez żadnego problemu do siebie podejść.

    Szybkie oględziny wykluczyły urazy zewnętrzne, ale koziołek był wyczerpany i prawdopodobnie odwodniony. Postanowiono, że zwierzę najlepiej przewieźć do prowadzonego w Nadleśnictwie Olsztynek Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Napromku.

    Pozostawienie koziołka na polu w stanie, w którym się znajdował sprawiłoby, że stałby się łatwym łupem leśnych drapieżników lub wałęsających się psów. Mógłby też spowodować kolizję na pobliskiej drodze.

    Kazik, bo takie imię nadano koziołkowi, został przetransportowany do Napromka. Tam nabiera sił i wraca do zdrowia.

    Przemarznięty bielik

    Podobna sytuacja zdarzyła się w Nadleśnictwie Giżycko, także w województwie warmińsko-mazurskim. 21 stycznia leśnicy sprawdzali otrzymaną informację o martwym zaobrączkowanym ptaku. We wskazanym miejscu zobaczyli młodego bielika. Ze śladów wynikało, że ptak przeleżał w śniegu wiele godzin. Wydawało się, że zamarzł na śmierć. Wkrótce jednak okazało się, iż tli się w nim iskra życia: poruszył powieką.

    Skrajnie wyczerpanego ptaka leśnicy przewieźli do leśniczówki. Ze względu na zły stan zwierzęcia, po konsultacjach ze specjalistami zrezygnowano z jego przetransportowania do ośrodka rehabilitacji.

    Leśniczy zaniósł nieprzytomnego ptaka do ciepłego pomieszczenia i położył na posłaniu z siana. Wieczorem bielik ocknął się i otworzył oczy. Przetrwał noc, a rankiem powoli i niezdarnie zaczął się poruszać. Podano mu surowe mięso i wodę.

     

    Samiec bielika w zadziwiającym tempie zaczął odzyskiwać siły, próbował nawet wzbijać się w powietrze. Kolejnego dnia był już w na tyle dobrej w kondycji, że podjęto decyzję o wypuszczeniu go na wolność.

    Był zaobrączkowany, więc można było ustalić jego pochodzenie. Okazało się, że pochodził z lęgu z 2018 r. i został zaobrączkowany na terenie Nadleśnictwa Czerwony Dwór, 22 kilometry od miejsca, w którym znaleziono go przemarzniętego.

     

    Na ratunek jenotowi

    Informację i zdjęcia z akcji ratowania jenota, który przymarzł do pomostu w Darłowie (Zachodniopomorskie) i utknął w dolnej części konstrukcji, tuż nad wodą, otrzymaliśmy na Kontakt 24.

     

    Jenot został zauważony w sobotę przed południem przy ulicy Morskiej w Darłowie.

    - Prawdopodobnie przymarzł. Wyglądało to tak, jakby przednie łapki przymarzły mu do mostu - opisywał pan Łukasz, który przesłał na Kontakt 24 zdjęcia zwierzęcia.

    Przypuszczenia Reportera 24 potwierdził st. kpt. Piotr Słupski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sławnie. - Po przyjeździe na miejsce, strażacy znaleźli jenota, który przymarzł do metalowej części pomostu - relacjonował. - Strażacy wydobyli zwierzę. Było wycieńczone, ale przeżyło i zostało przekazane pod opiekę weterynarza - zapewnił.

    Pan Łukasz przyznał, że nigdy wcześniej nie spotkał się z jenotem. - Mieszkam w Darłowie, ale po raz pierwszy widziałem tu takie zwierzę - powiedział. - Na początku myślałem, że to szop. Dopiero od strażaków dowiedziałem się, że to jenot.

    Jenoty, choć faktycznie z wyglądu mogą przypominać szopy, tak naprawdę należą do rodziny psowatych i są ssakami drapieżnymi.

    W Polsce ich obecność po raz pierwszy zanotowano w połowie lat '50 ubiegłego stulecia i dziś można je spotkać na terenie całego kraju. Zamieszkują przeważnie tereny zalesione, ale lubią również przebywać w pobliżu wody.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • Brawo!!
    Kolejny osobnik gatunku inwazyjnego w Polsce uratowany!! Pogratulować akcji!
    ~mkanius /2019-01-26 15:24
  • Życie
    Zima zła mały jenot próbował ukraś most na złom.
    marcinponiewierski /2019-01-26 15:24
  • szop to nie błąd
    nasz jenot azjatycki zwany jest też szopem usuryjskim.
    piotr_bo /2019-01-26 13:46

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Przed nami kilka chłodniejszych dni, ale wkrótce znowu zrobi się bardzo ciepło. ...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju pogodnego wyżu Manfred znad Ukrainy....

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...