Informacje
  • Odstrzał dzików jako walka z ASF. "Pomysł jest barbarzyński i nieracjonalny"

    07-01-2019 15:25 Odstrzałowi dzików sprzeciwiają się też niektórzy myśliwi

    Odstrzał dzików będzie trwał przez trzy styczniowe weekendy

    Wojciech Pacewicz

    W najbliższy weekend ma rozpocząć się odstrzał dzików. Ekolodzy alarmują, że do końca stycznia może zginąć nawet 200 tysięcy zwierząt. Polski Związek Łowiecki i instytucje rządowe przekonują, że działanie ma na celu zwalczanie rozprzestrzeniania się wirusa afrykańskiego pomoru świń.

    Odstrzał zarekomendował Główny Inspektorat Weterynarii. Działania będą prowadzone przez trzy najbliższe weekendy: 12-13, 19-20 oraz 26-27 stycznia. Polski Związek Łowiecki zapewnia, że nie ma mowy o masowym zabijaniu zwierząt, jednak odstrzał jest konieczny.

    - Naszym celem jest obniżenie populacji dzika, a co za tym idzie, nierozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń - przekonuje Paulina Marzencka, rzeczniczka prasowa PZŁ. Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) może być zabójczy dla trzody chlewnej.

    "Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego informuje, że temat zwalczania wirusa ASF w populacji dzika traktowany był i jest priorytetowo w kontekście podejmowanych działań i środków zaradczych, nie tylko ze względów przyrodniczych, ale przede wszystkim poważnych konsekwencji gospodarczych i ekonomicznych mogących odcisnąć piętno na rynku hodowli trzody chlewnej w Polsce" - informuje w komunikacie prasowym z końca grudnia PZŁ.

    Populacja ograniczona do 31 tysięcy osobników

    Zasadniczym celem odstrzału jest ograniczenie populacji dzika do 0,1 osobnika na kilometr kwadratowy. Takie zagęszczenie przekłada się na dążenie do zredukowana krajowej populacji do nieco ponad 31 tysięcy zwierząt. Tymczasem inwentaryzacja przeprowadzona w styczniu 2018 roku przez PZŁ i Lasy Państwowe oszacowała liczebność dzików w Polsce na około 229 tysięcy sztuk.

    Ministerstwo rolnictwa podkreśla, że "nawet przy gęstości poniżej 0,1 dzika na kilometr kwadratowy możliwa jest długotrwała obecność wirusa w środowisku, podtrzymywana między innymi przez dziki padłe na ASF". Dlatego też, żeby zapobiec ASF, trzeba zebrać martwe osobniki.

    Do końca listopada w ramach odstrzału sanitarnego nakazanego przez Główny Inspektorat Weterynarii zabito prawie 30 tysięcy dzików, w tym ponad 15 tysięcy loch. Łącznie od 1 kwietnia do końca listopada zabito w ramach polowań blisko 168 tysięcy dzików.

    W komunikacie z 4 stycznia Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że do 23 grudnia 2018 roku odnotowano 3317 zakażonych ASF osobników. Od 14 września nie zanotowano przypadków zachorowań u trzody chlewnej.

    Zobacz materiał "Faktów po południu":

    "Pomysł jest barbarzyński"

    Planowany odstrzał budzi wiele kontrowersji. Ekolodzy szacują, że do końca stycznia zginąć może nawet 200 tysięcy dzików, co może doprowadzić do wyginięcia populacji.

    - Sam pomysł wymordowania praktycznie całej populacji dzików w Polsce jest barbarzyński, ale jest też nieracjonalny - zaznaczyła Dorota Danowska ze stowarzyszenia Otwarte Klatki oraz Wrocławskiego Ruchu Antyłowieckiego.

    Minister rolnictwa, Krzysztof Ardanowski zapewnia, że styczniowe odstrzały nie zaszkodzą populacji. Zdaniem ministra, jest to "nieuprawniona obawa", ponieważ ilość dzików jest na tyle duża, że odtworzenie populacji może być szybkie.

    - Plany łowieckie ustalane są tak, żeby w żaden sposób nie zagrażały populacji zwierzyny łownej. Dotyczy to również dzików - potwierdza Marzencka.

    - To jest wojna - mówił na piątkowej konferencji prasowej Ardanowski. - Tylko zorganizowane na dużym terenie polowania zbiorcze są w stanie skutecznie doprowadzić do przeciwdziałania afrykańskiemu pomorowi świń - zapewniał.

    Myśliwi przeciwko rzezi

    Odstrzałowi sprzeciwia się wielu myśliwych. Na forach bojkotują pomysł i zapewniają, że nie wezmą udziału w zabijaniu dzików.

    "Drodzy Koledzy Myśliwi, w tej jakże przykrej dla nas chwili przypominam wszystkim o złożonym ślubowaniu myśliwskim, o tym że przyrzekaliśmy wykonywać polowania zgodnie z zasadami etyki łowieckiej, jak również dbać o dobro przyrody ojczystej. To nie były słowa rzucone na wiatr, to są słowa, które powinny towarzyszyć nam w całej naszej łowieckiej działalności. Zwracam się zatem do Was, abyście odmówili wzięcia udziału w tych nieprzemyślanych, nieskutecznych i nikomu niepotrzebnych rzeziach" - napisał w liście do innych myśliwych Marek Porczak z Jarosławia, przytaczany przez RMF FM.

    Im więcej się strzela, tym dalej dziki zawędrują

    Najnowszy raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wskazuje, że aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się ASF należy nie dopuszczać do sytuacji zwiększenia ruchliwości dzików. Jak twierdzi Adam Bohdan, aktywista z fundacji "Dzika Polska", im więcej się strzela, tym dalej dziki - też te zarażone - zawędrują. - Wynika to z tego, że dziki niepokojone po prostu pokonują dłuższe odległości -tłumaczył.

    EFSA zaznacza również, że niedopuszczalne jest dokarmianie zwierząt. Znajdując łatwe pożywienie dziki gromadzą się w tych miejscach, przez co choroba szybko się rozprzestrzenia.

    Błędy człowieka

    W opinii Bohdana głównym czynnikiem rozprzestrzeniania się ASF jest człowiek. -  Rolnicy popełniają wiele błędów, nie są przestrzegane podstawowe reżimy przeciwdziałające ASF - podkreślił.

    Wytycznymi ma być program bioasekuracji. Wymaga on od rolników monitorowania i zwalczania gryzoni, zabezpieczenia budynku, w którym trzymane są świnie przed dostępem zwierząt domowych, zabezpieczenie gospodarstwa, w którym świnie są trzymane w systemie otwartym podwójnym ogrodzeniem o wysokości 1,5 metra, czy utrzymywanie świń w gospodarstwie w budynkach, w których nie są jednocześnie trzymane inne zwierzęta kopytne.

    Bioasekuracja dotyczy również samych myśliwych. Zakazuje się patroszenia zwierząt na terenie łowiska, ale w specjalnym punkcie przetrzymywania tusz odstrzelonych dzików - na folii lub innym szczelnym materiale. Zanieczyszczone miejsca należy zdezynfekować. Dziki, u których przed dokonaniem odstrzału widać objawy ASF, powinny zostać oddane utylizacji. Należy zabezpieczyć również pojazdy, w których będą transportowane ciała dzików.

    Próbki do badań w kierunku ASF powinno się pobierać w otoczeniu tuszy, gdzie nie ma zanieczyszczenia. Wszelkie materiały należy później zdezynfekować lub poddać utylizacji.

    Ułatwić myśliwym walkę z ASF

    PZŁ przedstawił propozycje zmian legislacyjnych, które miałyby "ułatwić myśliwym walkę z ASF". Zawarł w nich między innymi wydłużenie okresu polowań do końca lutego, dopuszczenie polowań z pomocnikiem-psem, umożliwienie odstrzałów przy użyciu łuków myśliwskich czy dopuszczenie w całym kraju termo i noktowizji oraz sztucznego światła.

    Według organizacji "Niech Żyją" PZŁ zakłada również nęcenie zwierząt znajdujących się na terenach parków narodowych, pozwolenie na polowanie z dzieckiem przy zgodzie obojga rodziców, czy skrócenie stażu kandydata na myśliwego do sześciu miesięcy.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • strzelać
    dziki i tak wyginą, czy to od kuli, czy od asf, na wschodzie w strefach asf jeszcze trzy lata temu mieliśmy watachy nawet po 40 sztuk dzika, zwierzęta padały masowo, w tej chwili ich populacja jest znikoma, praktycznie ich nie ma.... Nie ma też masowej migracji dzika z białorusi czy ukrainy, tam też wygineły, odstrzał dzików na pozostałej części Polski może uchronić resztki polskiej produkcji trzody, bo jeżeli wirus jest w środowisku za płotem fermy żadna bioasekuracja nie pomoże
    ~xyz /2019-01-08 19:54
  • właściwy wybór
    Zbyt późno to nastąpiło, błędem był brak budowy płotu i natychmiastowy odstrzał wszystkich świniowatych na Podlasiu. ASF Cały czas ogromnie przyspiesza, a i tak na wschodzie jest najmniejsze zagęszczenie dzików i hodowli trzody chlewnej. Im dalej na zachód, tym bardziej będzie to przyspieszać i wtedy polskie państwo się zesra, a nie wypłaci z tymi odszkodowaniami, a już z tym zwkleka. Bo sama bioasekuracja nie wystarczy na pewno, a ognisko na dużej fermie to milionowe odszkodowania i zabicie tysięcy świń. Jeśli tego nie zrobią teraz, w przeciągu 2 lat na pewno dotrze to do granicy z Niemcami, a producenci trzody, ubojnie i cokolwiek z tym związane pięknie podupadnie, a ceny wieprzowiny w sklepach wzrosną. Bo sama bioasekuracja to za mało, pomijając nawet głupotę ludzi. W Belgii kilka msc nikt nie słuchał głupich ekologów bez grama wiedzy i przy 1 przypadku = u dzików (spowodowanym przez kanapkę ukraińskiego kierowcy tira na parkingu) wybili wszystkie świnie i dziki w całym regionie, na ich szczęście turystycznym, więc było to tylko kilka tysięcy sztuk i na razie brak kolejnych przypadków w tym kraju. W Chinach nikt się nie zastanawia, a wybijają setki tysięcy, jeśli już nie miliony. A szczepionka nie powstanie prawdopodobnie nigdy, bo to niemożliwe. Choć Chińczycy potrafią zadziwić świat. I jak teraz i tak już spóźnienie się tego nie zrobi, to za 2 lata każdy ekokasztan, który nie ma ani żadnej wiedzy ani związku ze sprawą (bo to nie on nie będzie miał źródła utrzymania) nie piśnie nawet słowem.
    ~jangwet /2019-01-08 18:27
  • Populacja dzików jest wystarczająca a nawet za duża
    A choroby się roznoszą...
    ~Nick /2019-01-08 16:24
  • strzelać czy nie?
    Świnia domowa siedzi w chlewiku i nigdzie nie chodzi więc i ASF-u nie ma możliwości roznosić. Dzik jest wolny i przemieszcza się jak mu wygodnie i trudno przewidzieć gdzie się pojawi i jakie choróbsko przyniesie. Ale to świnie domowe są wybijane łącznie z lochami prośnymi a dzik jest chroniony a szczególnie lochy prośne. Gdzie tu sens i logika. To może wybijmy wszystkie świnie domowe a zostawmy dziki a jak ktoś będzie chciał mięso to niech sobie upoluje. Panie Boże patrzysz i nie grzmisz!
    ~Polo /2019-01-08 13:20

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Wyjątkowo ciepła pogoda jak na listopad będzie trwać jeszcze kilka dni, a późnie...

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu następnej doby niż znad Austrii przemieści się nad Niemcy, a strefa opad...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Przed nami druga połowa listopada, ale oznak zimy na razie na horyzoncie nie wid...