Informacje
  • Pogoda nie sprzyja Aleksandrowi Dobie. Przerwał wyprawę i czeka, aż zelżeje wiatr

    31-05-2016 21:57 Kajakarz oficjalnie wyruszył w niedzielę

    Aleksander Doba czeka na poprawę pogody

    TVN24

    Aleksander Doba od niedzieli próbuje wypłynąć na pełny ocean. Jednak silny wiatr wpycha go w głąb zatoki, uniemożliwiając kontynuowanie wyprawy. Polski kajakarz czeka na poprawę pogody.

     

    We wtorek, 31 maja o godzinie 12.15 czasu nowojorskiego Aleksander Doba, przy ciągle dość silnym wietrze, przekroczył trudną do pokonania granicę na styku kontynentu północnoamerykańskiego i Oceanu Atlantyckiego, przepływając pod mostem Verrazano Narrows. Był to jeden z trudniejszych etapów jego Trzeciej Transatlantyckiego Wyprawy Kajakowej. Zwężający się w tym miejscu odcinek zatoki Upper Bay, przy silnych i niesprzyjających wiatrach, stanowi ogromne zagrożenie dla kajakarza, który nie ma wystarczającej przestrzeni, by uniknąć zderzenia z lądem pod wpływem mocnych podmuchów.

    Doba wykorzystał otwarte nie więcej niż 3-4 godziny okno pogodowe, ze sprzyjającymi prądami i nieco słabszym niż dotąd wiatrem. Niestety, od strony oceanu znowu mocno wiało, uniemożliwiając podróżnikowi tak bardzo oczekiwane wejście na ocean. Zatrzymał się zatem w zatoce Lower Bay, gdzie zmuszony jest dalej czekać na odpowiednie warunki pogodowe. Prognozy, zdaniem Roberta Krasowskiego, stratega wodnego ekspedycji i doświadczonego żeglarza, nie są za dobre.

    Dla Aleksandra Doby chwile oczekiwania na sprzyjające warunki to czas odpoczynku po zawirowaniach organizacyjno-medialnych ostatnich dni, a także przygotowania psychicznego na kolejne cztery miesiące samotnej podróży przez ocean.

    Silny wiatr

    Aleksander Doba oficjalnie swój rejs przez Ocean Atlantycki rozpoczął w niedzielę 29 maja o 13.07 czasu lokalnego (19.07 naszego czasu). Niestety  przez silny wiatr był w stanie wypłynąć w niedziele na otwarty ocean, a kolejną próbę miał podjąć we wtorek.

    - Przepłynięcie zaledwie kilkuset metrów od przystani Liberty Landing do Statuy wolności zajęło mu ponad cztery godziny - powiedział korespondent Faktów TVN Marcin Wrona. - Okazało się, że bardzo silny wiatr, wpychający wodę w głąb lądu, uniemożliwiał dalsze płynięcie niewielkim kajakiem. Dlatego Aleksander Doba schował się za Statuę Wolności i tam postanowił czekać, aż ten wiatr ucichnie - dodał reporter.

    W niedzielę Dobę żegnały nad rzeką Hudson w stanie New Jersey setki sympatyków. Reporter 24 nagrał zgromadzonych na brzegu ludzi, którzy odśpiewali mu "sto lat". Zanim Doba wypłynął, cierpliwie pozował do zdjęć i rozmawiał z ludźmi, którzy chcieli życzyć mu powodzenia. Potem wiosłował po wodach Zatoki Nowojorskiej, kierując się w stronę Statui Wolności.

    Trzecia podróż przez Ocean

    To już trzecia wyprawa transatlantycka kajakarza. Jednak pierwsza, która rozpoczyna się z Ameryki, a kończy w Europie.

    Dobę czeka trasa licząca co najmniej sześć tysięcy kilometrów. Do portugalskiej Lizbony, która będzie metą, ma zamiar przybyć dokładnie 9 września, w swoje 70. urodziny.

    Jak dotąd podróżnik kajakiem pokonał już 96 tys. kilometrów. Jak powiada, wielokrotnie testował swój organizm, umiejętności kajakowe i podnosił sobie poprzeczkę. Pierwszą wyprawę przez Atlantyk uznał za najłatwiejszą, drugą za trudniejszą, a trzecią - najbardziej skomplikowaną.

    Kajakarz zaprzecza, jakoby jego wyprawy łączyły się z szaleńczym ryzykiem. Akcentuje, że bazuje na tym, co robił poprzednio. Starannie się przygotowuje, wyciąga wnioski i usiłuje nie popełniać wcześniejszych błędów.

    Pokaźny ekwipunek

    Najbliższe miesiąca Doba spędzi w kajaku nazwanym "Olo". Ma on siedem metrów długości i metr szerokości. Zawiera m.in. dwie duże komory bagażowe na żywność na kilka miesięcy i sprzęt oraz panele słoneczne zasilające pompę odsolarki wody z oceanu. Kajak waży 120 kilogramów, a razem z wyposażeniem ponad 600.

    Za najważniejszy sprzęt, który posiada, podróżnik uznał wiosło (ma też dwa zapasowe). Używa GPS, busoli, samosteru korygującego kurs, telefonów satelitarnych, systemu satelitarnego SPOT wysyłającego co 10 minut sygnały precyzujące gdzie się znajduje, anteny radarowej oraz UKF.

    Po raz pierwszy kajakarz korzysta z automatycznego systemu AIS, dzięki czemu widzi statki przepływające w promieniu kilkunastu kilometrów. Podczas snu system alarmuje go w sytuacji grożącej kolizją.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • prostaku nic nie znaczy jak ty myslisz
    jedno jest pewne ze z swoimi myslami jestes sam tylko sam
    ~ddd /2016-06-01 21:15
  • Zginie za którymś razem
    ale to już nie jest mój problem. Tak samo jak jest mi obojętne czy on to przepłynie czy nie. Świat to nie jest miejsce dla samotników i z robienia czegokolwiek samemu nie wynika nic dla innych.
    ~nick /2016-05-31 22:25
  • dom
    Niech ten dziadek siedzi w domu. Nie obchodzi mnie jego wyczyn. Ten człowiek na uznanie zasługuje który co dziennie ciężko pracuje na rodzinę, ale o takich ludziach się nie mówi.
    ~krzychu /2016-05-30 17:23

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...

Tomasz Wasilewski

alt

Tuż przed świętami zimne powietrze z północy ustąpi miejsca ciepłemu z południa....

Wojciech Raczyński

alt

W ciągu następnej doby Polska będzie pod wpływem wyżu Katharina znad Skandynawii...