Informacje
  • Śmiercionośne kiełbaski. Australia chce zabić dwa miliony dzikich kotów

    27-04-2019 16:21 Plan do 2020 roku

    Australia idzie na wojnę z kotami

    Wikipedia/Mark Marathon (CC-BY SA 4.0)

    W Australii dzikie koty uznano za największe zagrożenie dla ekosystemów. Populacja szacowana na 2-6 milionów osobników dokonuje ogromnych strat, zabijając ssaki i ptactwo. Dlatego w 2015 roku podjęto decyzję o wyeliminowaniu dwóch milionów dzikich kotów.

    W Australii trwa wojna z dzikimi kotami. W 2015 rząd zadecydował, że do 2020 roku uśmiercone zostaną ich dwa miliony.

    Częścią planu eliminacji ma być podawanie dzikim kotom śmiercionośnych kiełbasek. W przepisie znajduje się między innymi mięso kangura. Trucizna, którą dodano do kiełbasek, nie wpływa na ich smak.

    - Kiełbaski muszą dobrze smakować. To ostatni posiłek kota - powiedział pomysłodawca doktor Dave Algar.

    Tak przygotowaną trutkę zrzuca się z powietrza na tereny, na których występują dzikie koty. Zwierzęta umierają w ciągu 15 minut od spożycia kiełbaski.

    Niektóre obszary kontynentu poszły o krok dalej. W stanie Queensland istnieje zarząd oferujący 10 dolarów australijskich jako nagrodę za przyniesienie skóry głowy dzikiego kota.

    Aktywiści PETA biją na alarm, a wszystkie działania nazywają okrucieństwem.

    Zabić kota to ocalić inne gatunki?

    Dlaczego Australijczycy zdecydowali się ograniczyć populację dzikich kotów? Ponieważ to drapieżniki. Chociaż dzikie i domowe koty należą do jednego gatunku, to te pierwsze muszą samodzielnie polować, aby przetrwać. W efekcie giną inne zwierzęta.

    Uważa się, że pierwsze koty przybyły do Australii w XVII wieku. Od tego czasu ich liczba sukcesywnie rosła, a obecnie szacuje się, że 99,8 procent terenów kraju jest przez nie zamieszkałych. Jak powiedział krajowy komisarz do spraw zagrożonych gatunków Gregory Andrews - od czasu wprowadzenia zwierząt na tereny kontynentu mogło wyginąć około 20 gatunków ssaków. To sprawia, że dzikie koty stanowią największe zagrożenie dla rodzimych gatunków Australii. A szacuje się, że około 80 procent ssaków i 45 procent ptaków, które tam żyją, nie występuje nigdzie indziej na świecie.

    Dla kotów rodzime australijskie gatunki są łatwym łupem. Według badań koty zabijają dziennie ponad milion rodzimych ptaków i 1,7 miliona gadów w całej Australii. Bardzo zagrożone są też gryzonie takie jak królikoszczur krzaczastoogonowy czy małe torbacze jak krótkonos złocisty.

    - Nie zabijamy kotów, ponieważ ich nienawidzimy. Musimy dokonywać wyborów, aby uratować zwierzęta, które kochamy i które definują nas jako kraj - powiedział Andrews.

    Rząd, który ogłosił plan wszczęcia eliminacji kotów w 2015 roku zobowiązał się do przekazania pięciu milionów dolarów na wsparcie grup, które zdecydują się zabijać koty.

    Krzyk ekologów

    Działacze na rzecz ochrony środowiska krytykują te plany.

    Tim Doherty, ekolog z Deakin University, zgadza się, że koty powodują "duże straty" pośród rodzimych gatunków Australii, ale uważa, że w planie eliminacji jest wiele niewyjaśnionych kwestii.

    - W 2015 roku, kiedy ustalano plany eliminacji, nie wiedzieliśmy, ile dzikich kotów żyje w Australii - powiedział, dodając, że niektóre szacunki mówiły o 18 milionach zwierząt, a to dużo więcej niż wynosi stan faktyczny.

    - Nie ma naprawdę wiarygodnego sposobu oszacowania populacji dzikich kotów na całym kontynencie, a jeśli zamierzasz ustawić znaczący cel, musisz zmierzyć wszystko - stwierdził.

    Kolejną palącą kwestią jest to, że zwykłe zabicie kota niekoniecznie ratuje życie ptaka lub ssaka, ponieważ kot musi mieszkać na obszarze, w którym faktycznie zagraża zwierzętom. Istotne jest także zagęszczenie populacji na obszarze występowania.

    - Musi być zagęszczenie, a nie rozproszenie - stwierdził.

    Plan eliminacji spotkał się z krytyką znanych osób, między innymi piosenkarza Morrisseya oraz aktorki Brigitte Bardot.

    Nie tylko Australia

    Problem dzikich kotów dotyczy nie tylko Australii. W Nowej Zelandii pojawiły się wezwania, aby całkowicie zrezygnować z kotów domowych. Według  śmiałych zapewnień rządu, do 2050 roku w kraju nie będzie ani jednego kota. W Nowej Zelandii nie występują gatunki rodzimych ssaków lądowych, ale rozwija się populacja ptaków, na przykład nielotów kiwi. Obecnie koty zagrażają około 37 procentom wszystkich gatunków ptaków.

    W 2013 roku nowozelandzki ekonomista Gareht Morgan naraził się miłośnikom kotów, kiedy rozpoczął kampanię zachęcającą do unikania zastępowania pupili, które odeszły nowymi kotami.

    - Koty są jedynymi prawdziwymi sadystami świata zwierząt, seryjnymi mordercami, które torturują bez litości - grzmiał wtedy.

    W zeszłym roku w małym nadmorskim miasteczku Omaui na południu Nowej Zelandii rozważano zakaz nabywania nowych kotów domowych w okolicy, ale wycofało się z planu.

    - Nie nienawidzimy kotów, chcemy by w naszym środowisku kwitła dzika przyroda - powiedział prezes lokalnej organizacji zajmującej się ochroną terenu John Collins.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:
  • Zapatrzona w siebie ludzkość.
    Przez te wszystkie dziwaczne i nieludzkie rozporządzenia, Australijczycy stali się krajem dziwolągów.
    ~Abi /2019-07-05 17:51
  • Kastracja to jest wyjście prymitywy :(
    By kastrowali koty, a nie pozwalali im się bezsensu rozmnażać to by problemu nie było.
    Mordercy :(
    ~kokolino /2019-05-01 19:19
  • @Mazikeen no pewnie zostawić koty żeby wybił inne gatunki
    A tobie to zabrakło mózgu całkowicie. Cóż, niestety najpierw trzeba pomyśleć zanim się bzdury napisze... Ale co tu oczekiwać po takim emocjonalnym komentarzu...
    ~Nick /2019-04-30 11:20
  • do Piotrek i Git
    a kto poluje na wolności na myszy i szczury gdy w średniowieczu wybijano koty i przyszła zaraza to w jednym z klasztorów gdzie nie wolno było mieć żadnych zwierząt zrobili wyjątek dla kotów, szkodnikiem to jest człowiek bo żaden gatunek nie dąży do samozagłady jak ludzie. Może sami wejdziecie do piwnic i różnych zakamarków żeby polować na szczury - wątpię.
    ~Mazikeen /2019-04-29 18:44
  • do nick - człowiek powinien panować nad naturą???
    chyba ci mózg przeżarło przecież te wszystkie zniszczenia to wina człowieka, gdyby ludzie nie niszczyli środowiska w takim tempie jak to robią to wiele gatunków żyłoby w najlepsze np najliczniejszy ptak gołąb wędrowny wybity do zera a szacują że było ich kilka miliardów więc niemal jak owad a człowiek dał radę go wyeliminować. Sami niedługo się wyeliminujemy z życia na ziemi.
    ~Mazikeen /2019-04-29 18:37

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Październikowe lato ma się świetnie i może utrzymać się jeszcze przez tydzień....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju niżu Rocco znad południowej Szwecji, tylko na północy kraj...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Pierwszego marca rozpoczęła się wiosna meteorologiczna. Przyszła nareszcie! Tera...