Informacje
  • Święta na biegunie. Jak polarnicy spędzają Boże Narodzenie

    24-12-2019 14:39 Wigilijna kolacja na krańcu świata
    Zorza polarna widziana ze ISS Foto: Acaro/Wikipedia (CC BY-SA 3.0) | Video: NASA

    Polacy, którzy Boże Narodzenie spędzają pracując w stacjach polarnych Hornsund i Arctowski, kultywują tradycję: jedzą kolację wigilijną, śpiewają kolędy, ubierają choinkę. Robią to jednak w niezwykłych okolicznościach.

    Oficjalne nazwy obu placówek to: Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego i Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego. Pierwsza z nich położona jest na Spitsbergenie w Arktyce, a zarządza nią Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Druga mieści się na Wyspie Króla Jerzego na Antarktyce i prowadzona jest przez Instytut Biochemii i Biofizyki PAN.

    Boże Narodzenie na Spitsbergenie

    W tym roku obsada Polskiej Stacji Polarnej Hornsund w czasie Bożego Narodzenia liczy osiem osób, choć zwykle jest nieco większa. Zorganizowanie Świąt w takim miejscu, nawet dla tak małej grupy, jest jednak nie lada wyzwaniem logistycznym.

    - Stacja zaopatrywana jest na przełomie czerwca i lipca oraz podczas rejsu w sierpniu. Wtedy przywożone są produkty i materiały potrzebne do funkcjonowania stacji. Później dostaw nie ma - mówiła podczas przedświątecznego spotkania z internautami Joanna Perchaluk-Mandat, kierowniczka 42. wyprawy polarnej IGF PAN do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund.

    W związku z tym żywnością trzeba gospodarować tak, by w magazynach nie zabrakło produktów do przygotowania świątecznych potraw. Wysyłane do Polski helikopterem kartki świąteczne zrobić samemu, a znaczki na kartki zdobyć z miasta oddalonego od Stacji o około 130 kilometrów. W tym roku helikopter świąteczne kartki odbierał już 10 grudnia.

    Każdego roku na początku grudnia stację odwiedzają też pastor i ksiądz. Polarnicy wraz z gośćmi udają się wtedy na oddalony kilometr od stacji Przylądek Wilczka. Tam znajduje się niewielki ołtarz, gdzie odbywa się bardzo krótka msza. Krótka, bo zwykle jest zimo i wieje. Potem wszyscy wracają do stacji na poczęstunek. Śpiewa się też kolędy polskie i norweskie - opisywała Perchaluk-Mandat.

    Noc polarna

    Polarnicy na oznajmiające czas kolacji wzejście pierwszej gwiazdki nie muszą czekać. Podczas Bożego Narodzenia na Spitsbergenie trwa bowiem noc polarna, a słońce przez 104 dni nie wschodzi powyżej horyzontu.

    - W okresie świątecznym niezależnie, czy jest godzina 8 rano czy 20, cały czas jest ciemno. Ustalamy sobie, kiedy zasiadamy do stołu. Równie dobrze moglibyśmy zrobić to o godzinie 8, ale staramy się zachować tradycję - powiedziała Perchaluk-Mandat. W okresie nocy polarnej widoczność gwiazd może jednak ograniczać zachmurzenie, bo bezchmurna pogoda w tamtym regionie należy do rzadkości.

    Wigilijny stół polarników jest dość różnorodny. Uczestnicy wyprawy pochodzą bowiem z różnych części Polski. Standardem zwykle są: karp, barszcz, grzybowa, groch z kapustą, pierogi. W tym roku na stacji zimuje też Chorwat, więc poza polskimi potrawami na stole mają pojawić się chorwackie niespodzianki.

    Choinka na stacji jest, ale sztuczna. Powód jest dość prozaiczny: na Spitsbergenie nie rosną drzewa. Są wprawdzie wierzby, np. żyłkowana czy arktyczna, ale to maleńkich rozmiarów rośliny, mniejsze nawet od grzybów. W tym roku mieszkańcy Stacji dostali jednak w prezencie prawdziwe świąteczne drzewko - mały świerk z Polski, który dostarczono helikopterem. - Po raz pierwszy od dawna na Stacji roznosi się więc zapach prawdziwego lasu. Na końcu świata takie drzewko pachnie dużo bardziej niż w Polsce - podkreśliła Joanna Perchaluk-Mandat.

    O północy część grupy ponownie idzie na Przylądek Wilczka. Na niebie może pojawić się wtedy zorza polarna, której widok może zapierać dech w piersiach. Raczej nie widać za to niedźwiedzi polarnych, bo w okolicy stacji najczęściej pojawiają się one dopiero wraz z końcem nocy polarnej.

    - Święta na Stacji Polarnej nie są jednak czasem wyłącznie odpoczynku. Każdy ma swoje obowiązki, które musi wykonywać w konkretnych terminach - przypomniała kierowniczka wyprawy polarnej. Na przykład meteorolog (jest ich troje) podczas dyżuru co trzy godziny musi wysłać depeszę meteorologiczną z informacjami o między innymi temperaturze, ciśnieniu, widzialności itp. Tak jak każdego innego dnia pracuje też dyżurny, który przez dobę pilnuje stacji, sprawdzając, czy nic niepokojącego się nie dzieje i czy wszystko działa.

    Święta na Antarktydzie

    Do Wigilii przygotowują się także znajdujący się na drugim biegunie pracownicy Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Tutaj trwa właśnie sezon letni, więc Boże Narodzenie wygląda nieco inaczej niż w Arktyce. Temperatura jest wtedy prawdziwie letnia, przynajmniej jak na antarktyczne warunki. Na Szetlandach Południowych, czyli w tej części Antarktyki, w której znajduje się stacja i gdzie poruszają się statki turystyczne, latem sięga ona od zera do 5 stopni Celsjusza, ale w bardzo ciepłe dni może być około 10 st. C. Zupełnie inaczej niż w głębi kontynentu. Tam, nawet latem, temperatury sięgają -30 st. Celsjusza.

    Polarnikom z Arctowskiego również trudno zobaczyć pierwszą gwiazdkę, jednak z zupełnie innego powodu. W środku lata w tej części świata ciemno w zasadzie się nie robi, a słońce zachodzi tylko na chwilę. Do godz. 1-2 w nocy można czytać książkę, a o godzinie 3 słońce znowu się pojawia. Jeszcze bardziej na południe słońce nie zachodzi wcale - opowiadał biolog doktor Mikołaj Golachowski.

    Potrawy w Wigilię

    W szczycie lata na Antarktydzie panuje też spory ruch. Pingwiny mają pisklęta, a foki szczenięta. Tłoczno i gwarno jest także na "Arctowskim". W stacji przebywa wtedy grupa zimująca i letnia, bywa, że przychodzą też polarnicy z innych krajów. W Wigilię naukowcy sprzątają Stację, a potem szykują uroczystą, wigilijną kolację.

    Wigilijne menu nieco różni się jednak od tego tradycyjnego przede wszystkim dlatego, że czasem np. nie ma w nim karpia. Nie wszystkie potrawy da się odtworzyć, ale zaskakująco sporo - owszem. Jest też opłatek i są kolędy. Dzięki łączom satelitarnym można porozmawiać z bliskimi w Polsce, wysłać życzenia świąteczne kolegom z innych stacji badawczych. Wszyscy są elegancko ubrani i czują się trochę onieśmieleni bo - jak mówił dr Golachowski - przywykli do sportowych ubrań, które są najbardziej wygodne podczas pracy w stacji i w terenie.

    Zgodnie z kultywowaną przez lata tradycją o północy wszyscy wychodzą pod kapliczkę, znajdującą się kilkaset metrów od stacji i czytają fragmenty Biblii. Polarnicy odwiedzają też grób fotografa przyrody Włodzimierza Puchalskiego, który umarł na stacji pod koniec lat 70. i na niej został pochowany.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Gorącą pogodę poprzedzą dni z umiarkowaną temperaturą. Sprawdź, co szykuje dla n...

Wojciech Raczyński

alt

Za pogodę w Polsce odpowiada zatoka niskiego ciśnienia i związany z nią front at...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...